Uncharted 2: Among Thieves

Niedawno dane mi było zrecenzować pierwszą część nowej serii jednego z najważniejszych dla Sony studiów – Naughty Dog. Uncharted: Drake’s Fortune odniósł zadowalający sukces, tak więc Psiaki szybko zabrali się za dłubanie nad kolejną odsłoną przygód „Indiany XXI wieku”. Wnioski, które wyciągnęli z prac nad odsłoną numer jeden są bardzo sensowne. Przyjrzyjmy się więc, czego możemy się spodziewać po nadchodzącym killerze na PlayStation 3.

Pierwsze trailery były spełnieniem marzeń Hitchocka – pełne napięcia i trzymające w niewiedzy, zaczynały się od dużego „bum”. Zakrwawiony Drake przemierzający śnieżną pustynię i znajdujący dziwny artefakt? Ten sam bohater budzący się w wagonie pociągu zwisającym z klifu? Takie akcje nieźle pompują adrenalinę w cut-scenkach, a wychodzi na to, że… będziemy mogli sami w nich uczestniczyć!

Potyczki na ruchomym „terenie” mogą stać się kolejnym bullet timem albo przyklejaniem do ścian w branży – coraz więcej nadchodzących tytułów oferuje ten rajcujący patent. God of War 3, Dante’s Inferno i, oczywiście, Uncharted 2. Dlaczego to jest takie super? Prosty przykład: strzelaniny NA rozpędzonym pociągu. Tym razem bez niewidocznych ścian po bokach dachu, z wiatrem utrudniającym poruszanie i strzelanie.

Mało? Do pysznej sałatki jaką będzie nowe dzieło Naughty Dog dorzućmy jeszcze poprawione możliwości samego rozprawiania się z niemilcami. Nasi przeciwnicy widać nie biorą już tylu sterydów, toteż mniej naboi przyjmą na klatę. Kiedy jednak zaszarżuje na nas łotr z tarczą w ręku, o, to już gorzej. Trzeba będzie zachować stalowe nerwy i sprawić, żeby kilka kulek znalazło ciepły kącik w jego stopach.

Przed rozpoczęciem walki kamera pokaże, jak ustawieni są wrodzy nam ludzie, żebyśmy mogli ustalić sobie odpowiednią taktykę ataku – a tych trochę będzie. Już w pierwszej części połączono walkę ze wspinaczką i skakaniem po platformach. Teraz twórcy chcą rozbudować ten element, co da graczom jeszcze większe możliwości pozbywania się chodzących problemów. Akcje takie jak wspięcie się po ścianie, chwycenie krawędzi balkonu i ściągnięcie jakiegoś buca w dół, na płonącą ulicę powinny szybko wejść nam w krew.

Dla napakowanych hamburgerami i piwem samców zostaje jeszcze klasyczne wbicie się w tłum z kałaszem w ręku i zrobienie ostrej rozpierduchy. W końcu połykanie pocisków klatą pokazuje, kto ma prawdziwe cojones.

Dobrze, ale czy nie będziemy przypadkiem zmuszeni do powrotu na egzotyczne wyspy? „Nie”, mówi Naughty Dog – i bardzo dobrze, pora na coś nowego. Zamiast do jednego dużego miejsca Nathan zostanie rzucony do wielu lokacji na całym świecie, a nowym atutem Niegrzecznego Psa – chwalipięty (poprzednim była woda) mianowano śnieg. Zostanie on na ubraniach bohaterów, przyklei się do włosów, będzie trzeba się przez niego przedzierać. Na trailerach wygląda to wszystko obłędnie. Ciekawe, jak sprawdzi się w praktyce.

Chwila, chwila – „bohaterowie”? Ano bohaterowie! Przecież taki amant jak Drake nie może podróżować po globie samemu. Byłoby to obrazą wszystkich zawadiaków w historii popkultury! Nową (no, nie taką nową) fantazją Nate’a będzie niejaka Chloe Frazer. Australijka, dawna miłość naszego hero i panna znacznie bardziej „gorąca” niż Elena z poprzedniej części. Autorzy opisują ją jako bardzo podobną do swojego towarzysza, aczkolwiek mniej rozważną. Jaka okaże się w, ekhm, praniu – zobaczymy.

Fabuła jest dla Psów bardzo ważna, tak więc i tym razem ruszymy w ślad sławnego podróżnika. W ramach odmiany od bliskiej rodziny Drake’a będzie to Marco Polo. Konkretniej zbadamy sytuację jednej z jego dziwacznych wypraw, na którą wyruszył z dużą ilością statków, a wrócił z – uwaga! – jednym. Legendarny tułacz rzekomo poszukiwał miasta Shambhala, w którym znajduje się kamień spełniający życzenia. Czy Drake jeno będzie chciał powstrzymać jakiś krnąbrnych bezbożników przed opanowaniem świata (ograne), czy może ma własne plany?

Gameplay’e pokazują walki w jakimś zniszczonym mieście w Nepalu – ogień, brud, ruiny biednych kamienic. Wszystko to wygląda obłędnie, a autorzy podkreślają, że pomoże im w przedstawieniu drugiej, mroczniejszej strony charakteru bohatera – takiej, którą ujawnia w „normalnych” sytuacjach. Ciemna koszulka (wcześniej była biała) jeszcze dobitniej to pokazuje. Wpływ Chloe, która zdecydowanie ni wygląda na grzeczną dziewczynkę? Możliwe – ja nie mogę się doczekać zgłębiania zawiłości miedzy postaciami i już zacieram uszy na myśl o dżołkach Nate’a! Ciekawe, czy tak jak Jak z Jak & Daxter zacznie drugą część serii od brzydkich i niemiłych zwrotów, hehe.

Ględzenie nie zarabia mamony – zabijanie (tu: grafika) już tak. Uncharted 2, jeśli wierzyć tym, co grę widzieli, wygląda fenomenalnie. Efektownie skryptowane wydarzenia takie jak autobus przewalający się przez wąziutką ulicę z pewnością wpompują nam odpowiednie substancje podnietogenne do organizmu. Ważne są także efekty cząsteczkowe – dym, ostre niczym zarost niegolącego się od dziesięciu lat mężczyzny tekstury i szczegółowe modele postaci. O tak! W poprzedniej części historii wielu cieszyło się takim bajerem jak woda, która mogła zmoczyć ubranie postaci. Jak już wspomniałem – jej rolę przejął śnieg, który gotów nas obsypać, a następnie stopić się w jakimś ciepłym pomieszczeniu. Takie detale cieszą. Liczę, że będzie ich więcej.

Co mogę podkreślić na koniec, to moje maksymalne najaranie na grę – i nie tylko moje zresztą. Szykuje się świetne action-adventure (no dobra, shooter…), z ciekawą fabułą. Gdyby Indiana Jones powstał w naszym stuleciu, byłby Nathanem Drake’iem!