Czasami wystarczy jedno spojrzenie na grafikę i styl rozgrywki, by dać się wciągnąć w wir wydarzeń natychmiast (a potem wielokrotnie powtarzać sobie w głowie postanowienie: jeszcze TYLKO jedna rundka).

Scrolls of Fire to typowy roguelike dungeon crawler z mechaniką arena twin-stick shootera, falami wrogów, boosterami i bossami. Dokładnie taki sam jak setki innych gier zrealizowanych w tym stylu. Co też oznacza, że pomimo wtórności jest to tez gra piekielnie wciągająca, która równie piekielnie kopie po tyłku. Nie wystarczy opanowanie podstawowych przycisków do sterowania, by przebrnąć przez naszpikowane przeciwnikami lochy. Będzie trzeba stosować uniki, obserwować wskaźnik naładowania magicznej różdżki (i przeładowywać ją w odpowiednim momencie), wskazane też jest sięganie po losowe znajdźki w formie zwojów z czarami, nieco podbijające statystyki naszego bohatera. Jak również przechadzki z celownikiem nakierowanym na wroga, no i sięgnięcie po najsilniejszy oręż w walce, czyli solidne walnięcie magia.

Wszystko to znajdziecie w Scrolls of Fire wydanym właśnie w wersji cyfrowej na Game Boya Advance. Do zabawy wystarczy konsola Nintendo (z opcja uruchamiania gier homebrew) lub jej emulator. I nie traćcie za dużo czasu w tych podziemiach, bo ponoć skarbów tam nie ma.