Drugi, zbiorczy album opowiadający o losach superbohaterek zepchniętych do drugiej ligi wyraźnie dowodzi, że ta seria to pole do popisu i rysunków duetu Gail Simone i Eda Benesa.

Za każdym razem, gdy wątki fabularne rysuje ktoś inny (gościnnie) – odczujemy, że zmienia się zarys każdej z postaci i styl ilustracji zdobiących Gotham oraz okolice. Tym razem trio dobrze już znanych z poprzedniego zbiorczego albumu (Tajemnice i morderstwa), po rozprawieniu się z główny antybohaterem nie tylko wyznacza nową rolę dla starych nieprzyjaciół, ale i zdecydowanie rozszerza działalność. Przygody Black Canary, Huntress i Oracle zmieniają też swoją oś – to już nie tylko wyraźnie rozróżnienie dobra (głównie odzwierciedlanego w postaciach kobiecych) od zła (w tej roli – przede wszystkim mężczyźni) – tym razem jest więcej półcieni, refleksji, prób (wymuszonych lub spontanicznych) zadośćuczynienia wyrządzonym krzywdom. Jest i jeszcze jedna siła – skłaniająca nas do bliższego przyjrzenia się cyfrowej rzeczywistości (nakreślonej z perspektywy początku naszego tysiąclecia).

Jak na opowieść o drugoligowych specjalistkach od wymierzania sprawiedliwości – Gail Simone sprawnie wikła wątki opowieści o łowczyni z kuszą, Dinah w nieodłącznych kabaretkach i Barbary wpatrzonej przeważnie w ekran komputera. Wprawdzie nasze bohaterki, poza wyćwiczonymi umiejętnościami właściwie pozbawione są genetycznie akcelerowanych supermocy, a ich rolą pozostaje zawsze działanie w cieniu Batmana, Supermana i Wonder Woman – to od czasu do czasu wielka trójka wystąpi gościnnie i na kartach opowieści Gail i Eda. Raczej w symbolicznych rolach – mentorów, mącicieli (tworzących punkty zwrotne w fabule), symbolicznych systemów sprawiedliwości, które czasami trzeba odrobinę przytemperować.

Zazębiające się historie Dinah, Barbary i Heleny (wraz z ich cosplayowymi alter ego) sprawnie ewoluują. Za sprawą tego tomiku nie tylko przyjrzymy się przemianie Oracle, ale i wątpliwościom, które drążą i Huntress i Black Canary. Oracle przyszpilona do wózka inwalidzkiego traci swój azyl (oczywiście, że to wina Batmanas), ale zyskuje starego/nowego sprzymierzeńca (lub wroga). Dinah stara się przełamywać swoje ograniczenia, Łowczyni – rozprawia się ze swoją barwną przeszłością. Na drugi plan wyraźnie schodzi eksponowanie atutów seksownych bohaterek, bo tym razem akcja skacze z wątku na wątek, raz prowadząc przez tajemniczy ośrodek kultystów (wspieranych przez zaskakujący byt i gromadzący pomniejszych superbohaterów), innym razem wraz z bohaterkami tej historii stajemy oko w oko z istotą zrodzoną z zemsty. W tle próba przemiany Savanta w kogoś użytecznego dla Ptaków Nocy oraz zetknięcie z drapieżna Vixen. W gruncie rzeczy dostajemy miksturę wybuchową, rozpoczynająca się niewinnie, od pewnego pozornie niegroźnego kultu, przez intrygi wykorzystujące cechy superbohaterów, aż po spotkanie z Czarną Maską, które okazuje się przełomowe dla zespołu Ptaków Nocy. W pewnym momencie fabuła obrazkowych opowieści wyraźnie skręca w stronę magii i horroru, co dla widzów i czytelników wynudzonych już nieco historiami pełnymi superbohaterów staje się odświeżające, tym bardziej, że jedna z historii brzmi jak dobra kalka mangowych historii w uczelnianej otoczce, druga umiejętnie czerpie z miejskich legend doprawionych dawką dzieci kukurydzy. Tak, to popkulturowa, superbohaterska papka, ale jakże zgrabnie namalowana i opowiedziana!

Podsumowanie: W telegraficznym skrócie to obrazkowa, wysokooktanowa podróż przez sieci intryg, wykraczająca daleko poza granice Gotham, bo wyraźnie Ptaki Nocy, zyskując nową sojuszniczkę, wyrwały się na wolność. Podróż pełna wyrazistych, kobiecych postaci i nie chodzi tu wyłącznie o ich emanującą z kadrów seksualność – raczej charakter, nie zawsze nieskazitelny oraz uczucia i przemyślenia. Z każdym kadrem da historia staje się coraz bardziej przekonująca, a seksistowska ułuda opinających zgrabne bohaterki strojów (która mamiła nas w pierwszym tomie) opada na rzecz lepszego zrozumienia dążeń i wątpliwości tkwiących w głowach żeńskich superbohaterek. W głowie pozostaje też ciekawe przedstawienie pierwszoplanowych superbohaterów, których działania niekiedy zdają się nie być aż tak superbohaterskie. Gail Simone i Ed Benes to znakomity duet – dynamika obrazów, dobrze zaplanowane intrygi i motyw spinający klamrą całą serię zeszytów Birds of Prey #68-80 daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kontynuację.

Gatunek: science fiction, fantasy, superbohaterowie

Scenariusz: Gail Simone

Rysunki: Ed Benes

Przekład: Marek Starosta

Liczba stron: 360

Format: twarda oprawa, 170×260 mm

Cena okładkowa: 109 zł

Wydawca: Klub Świata Komiksu / Egmont

Ocena: Polecamy