Tytuł tej opowieści zdradza równie wiele jak okładka, odzierając częściowo fabułę z tajemnic. Co jednak wcale nie oznacza, że Jérôme Charyn i François Boucq wykładają od razu wszystkie karty na stół.

Przeciwnie – im głębiej w okryte mrokiem zaułki Nowego Jorku lat 90. wchodzimy, tym więcej ponurych sekretów odsłania amerykańska metropolia. Od pierwszych kadrów towarzyszymy policjantce Azami, której sama postura (rozwijana na bazie sterydów) może odstraszać przestępców. Jednak jej umiejętności wynikają także z ustawicznych ćwiczeń na siłowni, gdzie imponuje swoimi umiejętnościami innym siłaczom. Okładka i tytuł sugerują raczej męską postać, pokrytą gęstą siatką tatuaży, skupiającą swoją uwagę na małym dziecku. I to właśnie okładkowy dzieciak staje się osią wydarzeń fabularnych, bo Azami marzy o własnym dziecku, jednak ćwiczenia mięśni wspierane sterydami uniemożliwiają jej zostanie matką.

Jérôme Charyn bardzo sprawnie kreśli fabułę wokół głównej bohaterki, a François Boucq równie wprawnie towarzyszy mu w ilustrowaniu Nowego Jorku – w wielu momentach miałem wrażenie, że trzymam w ręku album narysowany w latach 90., co mogą sugerować i rysunki i dobór barw. Nowy Jork w ujęciu Françoisa Boucq jest krzykliwy, przerysowany ale i pełen kryjących się w głębi ulic niebezpieczeństw – świetnie podkreślonych pokrywającym miasto graffiti i równie mocno naznaczonymi tuszem ciałami Azami i jej przybranego ojca.

Azami podczas jednej z akcji odnajduje w śmietniku noworodka. Przygarnia go i zamierza wychować, choć jej czyn nie jest zgodny z prawem, którego przysięgała strzec. Ledwie zdążymy się przyzwyczaić do gwałtownej zmiany w życiu głównej bohaterki i jej ojczyma, gdy ten ostatni dostrzega podczas zakupów dla niemowlaka twarz ducha z dalekiej przeszłości. Od tego momentu właściwie uczestniczymy w rozpisanym na kilkadziesiąt stron rollercoasterze fabularnym, pełnym zwrotów akcji, retrospekcji, zagłębiając się coraz bardziej w brudy Nowego Jorku i jego napływowej ludności. W znacznej części to opowieść o migrantach, przywożących do USA swoje wierzenia, problemy, nieszczęścia i drobne radości. Im dalej zapuszczamy się w gąszcz wydarzeń, tym mniej przyjemna to podróż, sięgająca po tytułowy kanibalizm, bezdomność, handel dziećmi i okultystyczne obrzędy. Stojąca na twardym gruncie Azami najpierw musi wysłuchać potworności z dawnego życia w gułagu, których doświadczył jej przybrany ojciec. Kilka chwil później sama staje twarzą w twarz z potworami.

Podsumowanie: Jérôme Charyn stworzył świetny scenariusz, wypełniając świat tej opowieści ciekawą galerią postaci, miejsc i historii z nimi powiązanych. Choć w rysunku Françoisa Boucq Nowy Jork jest miastem barwnym, to spod tej warstwy blichtru wyłania się obraz rozoranych przez życie i środowisko bohaterów. Ułuda doskonałości wielkiego miasta szybko opada, gdy tylko zaglądamy pod kolejne warstwy ciemnych interesów. Ale i w tym świecie są przebłyski radości i szczęścia, ukryte gdzieś głęboko pod warstwami betonu. Pod każdym względem – Kanibale Nowego Jorku to opowieść po którą warto sięgnąć, więc nie opierajcie się magii tego świata zbyt długo.

Gatunek: sensacja, fantasy

Scenariusz: Jérôme Charyn

Rysunki: François Boucq

Tłumaczenie: Maria Mosiewicz

Wydawca: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 152

Format: twarda oprawa, 216×285 mm

Cena okładkowa: 99,99 zł

Ocena: Koniecznie czytać!