Z racji trwającej Wielkanocy proponuję porozmawiać o jednej z bardziej pozytywnych tradycji świata gier wideo. Mowa oczywiście oukrytych przez twórców „jajach wielkanocnych” („Easter eggs”)

Koncept ten jest dobrze znany graczom, niemniej przypomnę, że Easter egg to ukryta wiadomość, obrazek, animacja, czy jakikolwiek inny element, który zwyczajowo (i w przeciwieństwie do „zwykłych” sekretów) oderwany jest od świata gry. Często jest to odniesienie do zupełnie innej franczyzy, przełamanie czwartej ściany i zwrócenie się bezpośrednio do gracza, itd. Nazwa pochodzi od wielkanocnej zabawy, polegającej na tym, że dzieci muszą znaleźć jajka (np. pisanki, lub czekoladowe) poukrywane przez dorosłych.

Szukanie jaj wielkanocnych w grach to dobra zabawa i mimo że ze swego założenia mają one wybić gracza z immersji, to odkrycie takowego praktycznie zawsze wywołuje uśmiech. Gdy próbowałem sam odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule tekstu to do głowy przyszło mi kilka przykładów z (a jakże!) FPSów. Ot chociażby ukryty etap z trzeciego epizodu gry Wolfenstein 3D. Ci którzy tam dotrą będą mieli okazję zmierzyć się z nieco innymi przeciwnikami, niż standardowi, nazistowscy żołnierze.

Układ korytarzy też nie jest przypadkowy i z lotu ptaka wygląda jak na zdjęciu poniżej. Fani gry Pac-Man z pewnością uznają ten schemat za znajomy:

Zawsze bardzo też podobały mi się takie małe „prztyczki w nos” jakie twórcy strzelanek wymierzali swoim konkurentom poprzez umieszczenie bohatera ich produkcji w sytuacjach, których bynajmniej nie spodziewalibyśmy się po takich herosach. Dla przykładu, w Duke Nukem 3D mogliśmy znaleźć szczątki żołnierza z gry Doom. Robiło to wrażenie, ale jeszcze lepiej wyglądało moim zdaniem zmasakrowane ciało… Duke’a! Mogliśmy je znaleźć w grze Blood:

Na koniec zostawiłem jednak być może najlepsze. W czwartej części Commander Keen mieliśmy okazję spotkać istotę nazwaną Dopefish. Jej twórcą był Tom Hall, który raczej ani nie przewidział, ani nie planował tego, że Dopefish urośnie do całego fenomenu. Od czasu debiutu rybki, wszelakie studia umieszczały jej podobiznę w swoich produkcjach. Lista tych gier jest naprawdę pokaźna – jeżeli ktoś jest zainteresowany to więcej może poczytać tutaj.

Ja ze swojej strony zaprezentuję „występ” Dopefish w pierwszym Quake’u. Gdy wybieramy poziom trudności Nightmare mamy okazję znaleźć pierwszą część sekretu – wiadomość, która informuje nas, że na planszy The Crypt of Decay znajduje się „Studnia Życzeń”. Jak zaś wygląda sama studnia można zobaczyć na poniższym filmie:

To tylko kilka przykładów, ale historia gier wideo widziała ich multum. A jaki jest wasz ulubiony Easter egg? Zachęcam do dyskusji w komentarzach, lub na Facebooku na grupie Secret Level. Wesołych świąt!