Pewnie bardziej właściwym słowem byłby „inkubator” – bo symulatory (wszelkiej maści zjawisk) obrastają najpierw w dema, by pozyskać finansowanie lub przychylność inwestorów. Później dorastają lub nie. Kolejna produkcja studia Asmodev, podobnie jak wcześniej zapowiedziany Human Farm, obliczona jest na to, by szokować – wywróconym do góry nogami światem wierzeń.

Priest Simulator, który ma debiutować w 2022 roku (w Early Access) na PC (Steam) już doczekał się dema oraz prologu. Wraz ze zwiastunem filmowym ma to zachęcić nas do wbicia się w szaty księdza-wampira i przekonania się jak to jest odprawiać egzorcyzmy, zwalczać zło w stylu FPS-a, tudzież dokonywać renowacji zaniedbanego kościoła. W finalnej wersji gry dostaniemy do zrealizowania ok. 100 misji i ponoć absurdalny klimat oraz spektakularne batalie wymierzone w satanistów. Ma być bezkompromisowo i groteskowo. Na PC i planowanych w przyszłości portach na konsole. Asmodev wraz z wydawcą (Ultimate Games S.A.) słusznie zakładają, że mikstura kontrowersji, religii i symulatora (zaprawiona dawką satanizmu) ma szansę przebić się do świadomości graczy, oferując wszystkie elementy w jednej grze: od FPS-a, przez hack’n’slasha, po symulator z opcją renowacji budynków i jeszcze piaskownicę do zabawy. W roli głównej – wampir Orlok, który przez przypadek zostaje księdzem we wsi San de Ville. Plus sakramenty, egzorcyzmy, pozyskiwanie środków na rozwój kościoła i cele misyjne….

„Priest Simulator to wzruszająca opowieść o miłości i dobrych ludziach. Bawi i uczy, ale przede wszystkim uczy. Czego? Życia w pokorze, nadziei oraz wstrzemięźliwości od miękkich narkotyków i szatanizmu. Dzięki Priestowi nie pomylisz strachu z cnotliwością ani gniewu z odwagą.” – Michał Jodłowiec, jeden z twórców gry

Wszystko brzmi pięknie. Wszystkiego jest sporo, znacznie gorzej w tym wszystkim wypada jednak to co możemy zobaczyć na zwiastunie filmowym:

Na pierwszy rzut oka to jak na razie mocno przeładowany pomysłami projekt, któremu brakuje ostatecznego kształtu i porządnych szlifów (szczególnie w oprawie graficznej). Fajnie by było, gdyby temat niewłaściwej postaci w roli przypisanej wielebnemu potraktowano bardziej serio, jak chociażby w filmowym Priest, acz na razie pozostajemy w sferze rubasznych dowcipów i kanciastych bohaterów. Zobaczymy co z tego wyniknie…