John Garvin, dyrektor kreatywny Days Gone, podczas rozmowy z Davidem Jaffe wyraził kontrowersyjną opinię. Garvin zaznaczył, że jego słowa mogą zdenerwować słuchaczy podcastu, po czym natychmiast dodał: „Jeśli kochasz grę, to ją k***a kup za pełną cenę”. Chwilę później wyjaśnił, że nikt nie powinien narzekać na brak sequela, jeżeli wcześniej nie wspierał projektu w dniu premiery.

Chciałbym skomentować ostrą opinię twórcy gier i przy okazji spróbować spojrzeć na temat z każdej możliwej strony. Przede wszystkim, rozumiem fundamentalny sens tej wypowiedzi. Wiem, że jeśli ktoś coś tworzy, ale w zamian nie ma odpowiednich zysków, to bardzo często nie będzie szansy na kontynuację takiego przedsięwzięcia. Drobny twórca indie zrezygnuje z drugiej części, bo zwyczajnie nie będzie go na to stać. Twórcę otoczonego opieką dużego wydawcy spotka podobny finał, bo firma dystrybucyjna wszystko kalkuluje i odrzuca finansowo niesatysfakcjonujące projekty. Jest to w pełni zrozumiałe i logiczne, ale czy można zrzucać całą winę na graczy? Można by odnieść wrażenie, że John Garvin tłumaczy miłośnikom rozrywki elektronicznej, że brak drugiej części Days Gone to ich wina. Nie grałem w ten tytuł, ale z dostępnych informacji wiemy, że w dniu premiery Days Gone było bardzo niedopracowane pod względem technicznym. Dużo problemów, błędów i bugów, więc twórca mógłby się dopatrzyć częściowej winy także u siebie.

W dzisiejszych czasach normą jest wydawanie niedokończonych gier, a to zjawisko zdecydowanie nie jest godne pochwały. Nie można winić konsumentów za to, że wolą poczekać i otrzymać bardziej dopracowany produkt w zamian za niższą cenę. Jeżeli twórcy zależy na optymalnej sprzedaży, to powinien sobie zapracować na taką pozycję. Czy jest to zawsze proste? Niekoniecznie, ale obwinianie za wszystko konsumentów, moim zdaniem nie jest uczciwe. Kolejna kwestia jest taka, że kreowanie atmosfery, w której zawstydzamy graczy kupujących tytuły w promocjach, jest nieuczciwe wobec osób, których zwyczajnie na to nie stać. Nie można zapominać o tym, że nie każdy jest w stanie kupować wszystkie gry w momencie ich premiery, ponieważ finanse po prostu to uniemożliwiają. Taka osoba ma się czuć winna, bo zaczekała na promocję? Podsumowując – jak najbardziej rozumiem fundamentalny sens wypowiedzi Johna Garvina, ale nie można zapominać o drugiej stronie medalu.