World of Goo
Pakiecik najwyższych not od cenionych w branży periodyków i portali (średnia 93%! Łał!), ogromny szum w mediach, nominacje do tytułu gry roku! Mario 128? Halo 4? Modern Warfare 2? Nie. To tylko glutki.
Pakiecik najwyższych not od cenionych w branży periodyków i portali (średnia 93%! Łał!), ogromny szum w mediach, nominacje do tytułu gry roku! Mario 128? Halo 4? Modern Warfare 2? Nie. To tylko glutki.
Nie mam bledziuchnego pojęcia, czemu tak się dzieje, ale twórcy najwybitniejszych platformówek na PlayStation 2 przesiadają się w tej generacji na „dojrzalsze” gatunki gier. Najpierw Insomniac z ich Resistance (dobrze, ze nie odpuścili Ratchetowi…), potem Naughty Dog dostarczyło Uncharted (a co z Jakiem? Chlip!).
Niedawno dane mi było zrecenzować pierwszą część nowej serii jednego z najważniejszych dla Sony studiów – Naughty Dog. Uncharted: Drake’s Fortune odniósł zadowalający sukces, tak więc Psiaki szybko zabrali się za dłubanie nad kolejną odsłoną przygód „Indiany XXI wieku”. Wnioski, które wyciągnęli z prac nad odsłoną numer jeden są bardzo sensowne. Przyjrzyjmy się więc, czego możemy się spodziewać po nadchodzącym killerze na PlayStation 3.
Chciałem na początku wykuć trzon tekstu z ukochanego przez domorosłych pisarczyków frazesu: „Grywalność a Grafika”. Po chwili uznałem jednak, że nie ma co się ośmieszać. Niestety w międzyczasie powstał już zarys artykułu i jedynym co mi pozostało było spojrzenie na ten, przyznajmy – nieskończony temat z odrobinę innej strony.
Welcome! Już półtora miesiąca męczymy w naszym kąciku antykwarycznym biednego Baldur’s Gate 2, rozkładając na czynniki pierwsze i doszukując się elementów, które, niczym błękitna krew, wyniosły go na wyżyny cRPGowego szlachectwa. Gotowi na porcję finałową?
Każdy z nas miewa ostre gniewy. Na pracę, na szkołę, na kumpla albo na spóźniony tramwaj. Niezależnie od pogody (chociaż białe niebo w kombosie z lekkim deszczem dodaje +20 do frustracji na dowolną sytuację) są takie wydarzenia, które potrafią ścieśnić każdy kołnierzyk a każdy plecak uczynić zbyt ciężkim. I zaczyna się nieprzyjemne. Co wtedy najlepiej zrobić? Pokój na klucz, torba na ziemię, krawat na klamkę (od zewnętrznej!) i odpalamy PS3.
Nie ma się co oszukiwać – jeśli jakieś studio deweloperskie potrafi naprawdę robić sieciowe FPSy, tym studiem jest Valve. Moim zdaniem (uwaga, kontrowersja!) Team Fortress 2 zmiótł w 2007 roku Call of Duty 4 swoim zróżnicowanym gameplay’em, szybką i efektowną rozgrywką oraz daniem wyboru pomiędzy współpracą w drużynie a grą bardziej „na samotnego wilka”.
Pierwszy odcinek tego cyklicznego felietonu chciałbym poświęcić jednej z najbardziej rozpoznawalnych ścieżek dźwiękowych w historii całej branży. Mowa o dziele, z którego wiele piosenek chce się gwizdać po jednorazowym usłyszeniu, które sprzedało się zewnętrznie w kilku milionach egzemplarzy i które ilustrowało jedną z najpiękniejszych i najpopularniejszych opowieści w historii.
Naughty Dog – zasłużone studio deweloperskie, autorzy takich hitów jak Crash Bandicoot i Jak & Daxter – znowu zaatakowali. Tym razem produkcją na PlayStation 3 i to z gatunku innego niż ich dotychczasowy ulubieniec, platformery. Czy Uncharted sprostał wygórowanym oczekiwaniom? Już na wstępie mogę powiedzieć: zdecydowanie tak!
Plotki o rzekomej śmierci PSP były, jak się już okazało, mocno przesadzone. Tak, prawdą jest, iż przez ostatnie parę sezonów przenośna konsola japońskiego giganta nie dawała powodów do pochwał – rzucona bez pomysłu na rynek nowa edycja samego urządzenia, bardzo niewiele gier w ogóle (że o dobrych nie wspomnę)… Gracze nie mogli czuć się rozpieszczeni.