Czym byłby Internet bez przepychanek słownych i ostrej wymiany zdań? Znacznie nudniejszym miejscem. Zwłaszcza gdy drugą stroną jest G2A.

Przepychanka developerów (szczególnie indie) z G2A trwa już jakiś czas. Końca nie widać bo ani jedna, ani druga strona nie chce odpuścić. Co rusz wybuchają kolejne kontrowersje i afery – ostatnio chodzi o sprawę tinyBuild, ale wystarczy przypomnieć całą kwestię Gearbox Publishing i Bulletstorma. Nie dziwi więc wypowiedź jednego z założycieli Unknown World Entertainment (twórców popularnej Subnatiki).

Cała rzecz wiąże się z propozycją G2A z połowy lipca, w której firma mówiła o stworzeniu narzędzia do blokowania „niechcianych” kluczy. Developerzy mogliby podawać listę takich właśnie kluczy i byłyby one wyłączane ze sprzedaży na platformie – dobrym przykładem są klucze recenzenckie. Życie nie jest jednak usłane różami i w propozycji G2A tkwił haczyk. Firma stwierdziła, że takie narzędzie jest drogie i czasochłonne w przygotowaniu, więc zajmą się tym tylko wtedy, gdy do uruchomionego przez nich programu zapisze się 100 developerów do 15 sierpnia.

Cóż, odzew był raczej średni. Z informacji podanej przez G2A możemy się dowiedzieć, że 12 sierpnia było tylko 19 zapisanych developerów. Firma postanowiła wydłużyć deadline zapisów do końca sierpnia. Od siebie powiem tyle – bardzo wątpię w to, że nagle znajdzie się 81 chętnych. Problematyczne wydaje się również przełożenie odpowiedzialności za takie narzędzie na developerów. W razie porażki G2A będzie mogło powiedzieć: „Chcieliśmy dobrze, ale ci wredni indie developerzy nie zamierzali nas wesprzeć. To ich wina!”.

Sprawę postanowił skomentować Charlie Cleveland – wspomniany założyciel Unknown Worlds:

Możecie zapytać – a skąd on wziął te 300 tysięcy zielonych? To odnosi się do oferty G2A, w której firma stwierdziła, że zapłaci dziesięciokrotność tego co dany developer stracił z powodu obciążeń zwrotnych kart kredytowych (związane jest to zwykle z używaniem wykradzionych numerów kart). Cleveland twierdzi, że jego firma straciła 30 tysięcy dolarów w związku z takimi obciążeniami dotyczącymi kodów na Natural Selection 2. W 2013 roku firma musiała zdezaktywować ponad 1300 kodów na właśnie ten tytuł jako, że zostały zakupione przy wykorzystaniu skradzionych numerów kart kredytowych.

Unknown Worlds nie jest pierwszym developerem, który chce skorzystać z oferty G2A. Twórcy Factorio – firma Wube – stwierdziła, że stracili ponad 6600 dolarów z powodu obciążeń zwrotnych. Sprawa jest w toku – G2A nadal sprawdza listę kluczy dostarczoną przez Wube (a trwa to już ponad miesiąc!).

Sprawa jest bardzo problematyczna. Z jednej strony G2A powinno zależeć na lepszym chronieniu swojej strony przed wszelkiego rodzaju scammerami i oszustami. Z drugiej jednak sama idea jest słuszna – masz dodatkowy kod z Humble Bundle i chcesz go sprzedać? To nie powinno być problemem. Wydaje mi się, że istotą całej krytyki G2A jest ich bardzo dziurawy system sprawdzania skąd pochodzą dane kody i czy nie zostały uzyskane w sposób nielegalny. Pytanie – jak to zrobić skutecznie? Jak powiedziałem – trudny do rozwikłania problem. Zwłaszcza, że mamy spokojnie funkcjonujący Ebay gdzie pełno jest wszelkiego rodzaju pirackich sprzętów czy np. płyt CD. Oczywiście nie bronię tego typu praktyk na Ebayu, ale jeśli taki gigant nie może nad tym zapanować, to czy dałoby się to zrobić w przypadku G2A? Czas pokaże…