i i dawnego kina akcji. Michał Rosiński, autor popularnej paragrafówki „Twierdza”, powraca z nową grą-książką. Tym razem punktem wyjścia do opowiadanej przez niego historii jest… prastary amigowy FPS.

Oczywiście tytuł „Za żelazną bramą” posiadaczom Amigi kojarzy się z polskim, wydanym w połowie lat 90. klonem Dooma, w którym gracz likwidował zbuntowane maszyny w tajnym więzieniu przyszłości. Jak się okazuje, Rosiński również grał w produkcję Ego Software, a ćwierć wieku później snuje podobną opowieść na kartach swojej interaktywnej książki.

W „Za żelazną bramą. Bunt maszyn” czytelnik trafia do postapokaliptycznego świata pełnego nawiązań do klasyki popkultury, z których najbardziej charakterystycznym jest sam główny bohater: John Dante – twardziel jakby żywcem wyjęty z filmów akcji lat 80., jednocześnie rozprawiający się z robotami i rzucający chwytliwe onelinery. Wszyscy, którzy trzy dekady temu z wypiekami na twarzy oglądali przyniesione z wypożyczalni kasety VHS z Terminatorem oraz Ucieczką z Nowego Jorku i mieli na meblościance plakat z Sylvestrem lub Arnoldem, poczują się w tym świecie jak w domu.

Oczywiście – ponieważ jest to gra książkowa – o postępach akcji decydują działania podjęte przez gracza-czytelnika. Ten, jeśli jest miłośnikiem skomplikowanej mechaniki, rysowania mapy labiryntów, rzutów kośćmi i obliczania na kartce wyników kolejnych pojedynków, może wybrać „edycję industrialną” dzieła, która z nawiązką spełni jego oczekiwania. Ten zaś, kto woli skupić się na samej opowieści, powinien sięgnąć po „edycję fabularną”, gdzie system walk został zredukowany do niezbędnego minimum. Niezależnie od wybranej wersji zabawy wystarczy na długo, jako że „Za żelazną bramą. Bunt maszyn” to ponad 1000 paragrafów fantastycznej przygody!