To się nazywa pójść na całość. Nie ma jakiegoś zmieniania jednego elementu gry. To byłoby dla mięczaków. Prawdziwi gangsterzy z yakuzy

zmieniają od razu wszystko!

Seria Yakuza prawie od początku zrobiła na mnie spore wrażenie. Od postaci Kiryu, poprzez prosty ale satysfakcjonujący system walki, kończąc na świetnie pomyślanej lokalizacji (dzielnica Kamurocho w Tokio). Dodajmy do tego tonę rzeczy do zrobienia, obok bicia kogoś po twarzy – śpiewanie na karaoke, łowienie ryb czy ściganie się samochodzikami. Te wszystkie dodatki naprawdę sprawiają frajdę, a dodatkowo są dość ciekawym elementem narracji – nasz groźny bohater robiąc te wszystkie drobnostki staje się bardziej.. ludzki.

Dlatego tym bardziej podziwiam twórców – w siódmej części serii wszystko bowiem zostaje wywrócone do góry nogami. Dalej będziemy wcielać się w członka yakuzy ale tym razem będzie to całkowicie nowy bohater – Ichiban Kasuga. Odważny ruch, bo dla wielu to właśnie Kiryu był elementem przyciągającym do kolejnych odsłon serii. To jeszcze w nic w porównaniu z zamieszaniem jakiego dokonani w mechanice.

Tak tak – dobrze widzicie. Wygląda na to, że Yakuza 7 będzie miała turowy system walki rodem z JRPG-ów. Mamy poziomy, punkty życia i energii (pewnie do ciosów specjalnych, etc.). Na pierwszy rzut oka kojarzy mi się to bardzo z serią Persona. Powiem tak – za odwagę czapki z głów. To zmiana właściwie na poziomie podstawowym i ciekaw jestem jak przyjmą ją gracze. W końcu przejście z walki totalnie zręcznościowej na system turowy/cRPG może wielu odrzucić. Inna sprawa, że chyba był już czas na taką zmianę, bo co więcej można było zrobić ze starym systemem?

Do tego w grze opuścimy Tokio i Kamurocho i przeniesiemy się do Isezaki Ijincho w Jokohamie. Teren akcji ma być z kolei trzy razy większy niż Kamurocho. W Japonii gra ma ukazać się na PlayStation 4 16 stycznia 2020 roku. Data premiery w USA i Europie nie jest jeszcze znana. Poniżej trailer zapowiadający grę:

PS. Sceny ze zdzieraniem z siebie koszuli i marynarki jednym ruchem muszą zachować!