Piu piu piu! Czasem by dobrze się bawić nie potrzebne są skomplikowane mechaniki, taktyczne główkowanie czy fabuła rodem z Dynastii.

Celnie strzelaj, rozwal przeciwników, nie daj się zabić – co za koncepcja! Najlepsze jest to, że taki pomysł sprawdza się do dzisiaj – można do niego dołożyć ładne grafiki, klimatyczną muzyczkę czy jakieś przerywniki, ale trzon gry jest taki sam. Można też sięgnąć w przeszłość by zobaczyć ten koncept w akcji bez żadnych dodatków – a najlepszym jego przykładem są wszelkiego rodzaju shootery.

Doskonałym, acz trochę zapomnianym przykładem tego gatunku jest nowa pozycja z serii Arcade Archives (dostępna na PS4 i Switcha) czyli XMultiply. Wydana na automatach w 1989 roku przez Irem stanowi coś w rodzaju starszego, mniej popularnego brata R-Type. Warto sięgnąć po tę pozycję, bo to kawałek klimatycznego shootera z bardzo ciekawą mechaniką power-upów. Otóż po zebraniu odpowiedniej ikonki dostajemy coś w rodzaju dwóch niezniszczalnych macek, które też strzelają swoimi pociskami. Opanowanie tychże mackowatych pomocników stanowi o być albo nie być w grze. Nietypowa jest też koncepcja – co prawda walczymy z obcymi, ale nie w kosmosie. Byłoby za normalnie! Strzelamy się z nimi wewnątrz ludzkiego ciała, bo obcy to coś w stylu mikroskopijnych wirusów. Wizualnie i koncepcyjnie przypomina mi to dwa tytuły rodem z NES-a (i automatów): Abadox oraz Lifeforce. Jeśli te nazwy coś wam mówią to powinniście świetnie bawić się przy XMultiply.

Poniżej przykład rozgrywki: