Rozmawiamy z autorami najnowszej zręcznościówki Jet Kave Adventure tuż przed premierą ich najnowszego dzieła. Znaleźli dla nas odrobinę czasu, by udzielić nam kilku odpowiedzi. Na nasze pytania odpowiada współzałożyciel 7Levels i współproducent gry, Krzysztof Król.

Pixelpost: Pierwszą grą 7Levels jest Castle of Heart, utrzymana raczej w mrocznym klimacie gra w stylu Metroidvanii. Jakie wnioski 7Levels wyciągnęło po jej publikacji? Czy sprzedaż i opinie recenzentów i graczy przyczyniły się do przetworzenia stylu zaproponowanego w Castle of Heart na znacznie bardziej barwną opowieść o jaskiniowcach, dinozaurach i kosmitach?

7Levels: Po opublikowaniu naszej pierwszej autorskiej gry na Switch’u wyciągnęliśmy pewne wnioski. Wiemy, że popełniliśmy kilka błędów, ale też staraliśmy się większość z nich poprawić, co chyba się udało. Świadczy o tym spora ilość pozytywnych komentarzy zarówno od graczy, jak i recenzentów po publikacji patchy. Ponadto sama gra sprzedała się w liczbie znacznie przekraczającej 100 tys. egzemplarzy, co przy tylko jednej platformie nie jest chyba złym wynikiem?

Dlatego też nie to było głównym powodem zmiany naszego podejścia. Po około 1,5 roku pracy nad Castle of Heart zespół potrzebował nowego wyzwania, które jednocześnie pozwoli wykorzystać potencjał oraz zdobyte doświadczenie, ale także umożliwi spróbowania czegoś zupełnie nowego. Po wykonaniu odpowiednich analiz, doszliśmy do wniosku, że setting, który prezentujemy w Jet Kave Adventure będzie strzałem w dziesiątkę.

Nie oznacza to także, że w przyszłości nie podejmiemy próby powrotu do Castle of Heart, które nawiasem mówiąc nie do końca jest grą w stylu Metroidvanii.

Pixelpost: Stosujecie w rozgrywce zmieniającą się często mechanikę, niekiedy stawiając na drodze gracza bossa, innym razem zmuszając go do ucieczki przed (nie będziemy zdradzać kim). Dlaczego nie stosujecie dobrze sprawdzonych metod konstrukcji poziomów w platformówkach, gdzie większość elementów jest powtarzalna na każdym z etapów?

7Levels: Nie chcieliśmy tworzyć kolejnej gry, która nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle tego, co już zostało stworzone. W dzisiejszej zażartej walce o uwagę graczy dobrze sprawdzone schematy to oczywiście jakiś punkt odniesienia, ale nie przepis na sukces.

Nasza główna mechanika polega na odpowiednim wykorzystaniu jet-pack’a do pokonywania wyzwań zręcznościowych oraz walki. Każda nowość opatrzona jest odpowiednim, małoinwazyjnym tutorialem, który w naturalny sposób wprowadza gracza w wir rozgrywki. Mając przed sobą 36 leveli gracz nie chce w kółko powtarzać tych samych ruchów, lubi być zaskakiwany, ale w taki sposób, aby szybko wybrnąć z danej sytuacji i czerpać z tego jak najwięcej satysfakcji.

Gdybyście tylko widzieli reakcje 8-12 latków, które testowały JKA – niemal każdy doskonale radził sobie z przyswojeniem mechanik, a po pewnym czasie ciężko było oderwać ich od konsoli.

Pixelpost: Co zadecydowało o wyborze fałszywej prehistorii jako tła rozgrywki?

7Levels: Ludzie lubią to, co znają, a jednocześnie kochają być zaskakiwani. Wzięliśmy więc dwa dobrze znane, ale kontrastujące motywy i połączyliśmy je w jeden wyjątkowy świat przedstawiony Jet Kave Adventure. Ten misz-masz epoki kamienia łupanego oraz sci-fi nazwaliśmy Stone-Fiction.

Pixelpost: Rozumiem tłumaczenie na starcie, że to fikcja wprowadzona do świata gier – to połączenie świata ludzi pierwotnych i dinozaurów, ale znów robimy dzieciakom wodę z mózgów – przecież mogą podrosnąć, zapamiętać i… powtarzać jak niedouczeni politycy. A może to siedziba firmy, położona gdzieś obok smoczej jamy wpłynęła na decyzję?

7Levels: A czy Flintstonowie lub Krudowie robią dzieciakom wodę z mózgu? Nie wydaje nam się, by zestawienie jaskiniowców i dinozaurów miało być w jakikolwiek sposób groźniejsze niż gadające maskotki czy inne popularne motywy kreskówek i animacji.
Mimo to, zdecydowaliśmy się umieścić na początku gry planszę, w której dajemy do zrozumienia, że jaskiniowcy i dinozaury nigdy nie żyły obok siebie.
Do smoczej jamy faktycznie mamy niedaleko, ale smoki to nie dinozaury, nie istniały w rzeczywistości, a przecież tak często można je spotkać w grach, filmach czy bajkach i to wespół z ludźmi!

Pixelpost: Skupiacie swoją działalność na tworzeniu gier dla Nintendo Switcha, czy nie jest kuszącym pomysłem otworzyć się na inne platformy?

7Levels: Na początku naszej działalności postawiliśmy na nową konsolę Nintendo, gdy ta była jeszcze wielką niewiadomą. Dziś już wiadomo, że intuicja nas nie zawiodła, gdyż Switch bije kolejne rekordy popularności.

Skupienie się na platformie jednego producenta pozwala nam skupić się na podnoszeniu jakości naszych gier i na lepszą optymalizację pod kątem technicznym. Cały czas staramy się uczyć na błędach i wprowadzać w życie ciekawe, często niespotykane dotąd pomysły. A jest to dużo łatwiejsze na pewnym wycinku rynku, gdy nie jest się wielką firmą.
Większość z nas także prywatnie czuje ogromny sentyment do tej japońskiej marki. Od wielu lat śledzimy rynek i chcemy pokazać fanom Wielkiego N, że robimy gry specjalnie dla nich, ponieważ jesteśmy tacy jak oni.

Pixelpost: Jet Kave Adventure debiutuje niebawem – co uznajecie za najważniejsze atuty gry?

7Levels: Z pewnością będzie to główny bohater i jego możliwości – jaskiniowiec, który wszedł w posiadanie jetpacka i nie zawaha się go użyć! Ten pozaziemski gadżet to główna oś rozgrywki i postaraliśmy się, by gracz przez całą przygodę dobrze się bawił odkrywając jego możliwości. Jetpack jest bardzo intuicyjny w użyciu, a oferuje szeroką gamę ruchów przydatną zarówno w walce, jak i w sekcjach zręcznościowych.

7Levels: Poza dość oryginalnym, jeśli możemy sami to powiedzieć, połączeniem prehistorii z science-fiction, do głównych atutów gry zaliczylibyśmy również oprawę audiowizualną. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby zarówno animacje, jak i wygląd postaci oraz całego otoczenia były dopracowane i różnorodne, ale też spójne. Na Switcha wychodzi wiele niezależnych platformówek 2D, ale zdecydowana większość z nich nie może równać się pod względem oprawy z JKA – zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę naszą kategorię cenową.

Zalet i smaczków jest oczywiście więcej, żeby wspomnieć chociażby o sekcjach muzycznych, mocniej zarysowanej fabule niż platformówkach pokroju Mario czy Donkey Konga, oryginalnym podejściu do dialogów czy specjalnych wyzwaniach, dzięki którym warto wrócić do raz pokonanych poziomów. Razem czynią one z JKA platformówkę kompletną.

Pixelpost: Ile czasu upłynęło od wstępnej koncepcji gry Jet Kave Adventure do jej realizacji?

7Levels: Nad grą pracowaliśmy w sumie około dwa lata. Ciężko powiedzieć, ile dokładnie czasu upłynęło od wymyślenia wstępnej koncepcji do stworzenia pierwszego grywalnego prototypu. Był to dość płynny proces, gdzie cały czas testowaliśmy różne rozwiązania. Jednak pierwotne założenie, że stworzymy platformera łączącego klimat epoki kamienia z technologią obcych był z nami praktycznie od początku.

Pixelpost: Jak duży zespół ludzi pracował nad Jet Kave Adventure?

7Levels: Nad grą pracowało łącznie około dwudziestu osób. Nasz trzon zespołu liczy w tej chwili 15 członków, ale współpracujemy także z kilkoma zaprzyjaźnionymi freelancerami.

Pixelpost: Ile godzin poświęcono na testy poziomów?

7Levels: Zależy, czy mówimy tutaj o wewnętrznych testach mających na celu wyeliminowanie błędów, czy o testach przeprowadzonych na graczach. W pierwszym przypadku, co najmniej setki. Nie prowadzimy aż tak szczegółowych statystyk. Gra została dokładnie przetestowana w celu wyeliminowania wszelkich błędów. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jeszcze nie powstał tytuł, który ich w ogóle nie posiada. Dlatego też liczymy na pomoc społeczności graczy, z którą staramy się być w stałym kontakcie i szybko reagować na wszelkie uwagi dotyczące gry.

Jeżeli mówimy zaś o beta testach przeprowadzanych na graczach, mających na celu sprawdzić samą rozgrywkę – staraliśmy się to robić nie tylko w czasie różnego rodzaju targów, gdzie prezentowane były różne wersje gry. Organizowaliśmy testy w siedzibie naszego studia, gdzie zapraszaliśmy różne grupy graczy i dokładnie śledziliśmy ich poczynania, po wszystkim przeprowadzając odpowiednie ankiety.

Pixelpost: Fabuła w grze jest ledwie zarysowana – po jej uruchomieniu niemal natychmiast rzucamy się w wir walki, biegania i skakania – czy to świadomy zabieg, by uprościć opowieść do niezbędnego minimum, czy brak czasu na realizację złożonej opowieści?

7Levels: Początek historii opowiedziany jest w stylizowanym intro. Gracz dowiaduje się wszystkiego, co jest mu konieczne, by poznać sytuację głównego bohatera i zacząć się z nim utożsamiać. Resztę historii, wcale nie tak minimalistycznej, gracz poznaje już w trakcie zabawy. Naszym zdaniem to o wiele lepsze rozwiązanie niż atakowanie długim wprowadzeniem i odsuwanie w czasie momentu, gdy wreszcie można przejąć stery.

Z drugiej zaś strony JKA to platformówka, a nie RPG czy przygodówka, gdzie fabuła wysuwa się często na pierwsze miejsce. U nas pierwsze skrzypce cały czas gra gameplay i trzymamy się tego wyboru. Liczymy jednak, że historia nieco niezdarnego, ale odważnego Kave’a będzie zachęcać graczy do ukończenia przygody.

Pixelpost: Czy powstanie kontynuacja Castle of Heart?

7Levels: Tematu Castle of Heart nie zamykamy definitywnie, ponieważ widzimy w niej wciąż spory potencjał. Wkrótce pojawi się jej limitowane wydanie pudełkowe. Jednocześnie nie mamy obecnie konkretnych planów związanych z przyszłością marki.

Pixelpost: Jakie z gier były inspiracją dla Jet Kave Adventure? Osadzonych w prehistorii gier zręcznościowych nie ma zbyt wielu, to m.in. B.C’s Quest for Tires, Joe & Mac, Chuck Rock, Flintstones, Ugh!, Prehistorik i Bon’s Adventure. Czy któryś z tych klasycznych tytułów miał wpływ na ostateczny kształt Jet Kave Adventure?

7Levels: Chcieliśmy, aby Jet Kave Adventure wyróżniał się na tle innych platformówek. Dlatego też oparliśmy grę o połączenie prehistorii z technologią obcych. W końcu nie na co dzień spotyka się jaskiniowca z jetpackiem!

Z drugiej strony wiemy, że fani platformówek mają swoje ulubione serie. Zresztą sami też je mamy! W związku z tym można doszukać się pewnych inspiracji, które zaczerpnęliśmy m.in. z Donkey Kong Country, Prehistorika, Raymana czy nieco zapomnianego Big Nose the Caveman z NESa.

Jednak Jet Kave Adventure nie jest w żadnym wypadku duchowym spadkobiercą żadnego z tych tytułów, ale oryginalną przygodą Stone-Fiction, która patrząc na najlepszych przedstawicieli gatunku chce pokazać swój własny charakter i wyznaczyć własny kierunek.

Pixelpost: Dziękujemy za rozmowę.