Kto poza Amerykanami wie coś o Iowie? Na przykład jak nazywa się stolica tego stanu? Za to wielu fanów gier wideo, zwłaszcza z USA, słyszało o leżącym na terenie Iowy miasteczku Ottumwa. Jeszcze większe szanse na takie skojarzenie były w latach osiemdziesiątych XX wieku.

Jeśli porównać e-sport do sportu tradycyjnego, to można powiedzieć, że Walter Day odegrał rolę kogoś na miarę barona Pierre’a de Coubertin. Jednak o ile Francuz wskrzesił ideę igrzysk olimpijskich, Amerykanin niczego nie odnawiał. On to wymyślił czy, jak kto woli, zaadoptował z innych sportów. Dzięki działalności Daya jego zwykły salon gier stał się najsłynniejszym tego typu miejscem na świecie. A następnie sprawił, że ta mieścina w Iowie została ochrzczona Światową Stolicą Gier Wideo! I co najważniejsze, dzięki pewnemu jego pomysłowi najlepsi gracze z całego globu mogli porównać swoje osiągnięcia.

Miłość w salonie

W biografiach wielu ludzi sukcesu w USA, zwłaszcza self-made manów, powtarza się, że imali się przeróżnych zajęć. Day urodził się w kalifornijskim Oakland w 1949 roku. Studiował historię, miał zostać nauczycielem, ale nie skończył jej, choć został mu tylko semestr. Jak mi wyjaśnił, nie był usatysfakcjonowany systemem edukacyjnym.

Wyjechał do Bostonu, gdzie uprawiał medytację transcendentalną. Twierdzi, że to najlepsza rzecz, jaka mu się w życiu przytrafiła, bo miała zbawienny wpływ zarówno na ciało, jak i ducha. Z tym związana była kolejna przeprowadzka, do Fairfield w Iowie. Już wtedy to miasteczko słynęło z największego na świecie centrum wspomnianego ruchu duchowego. Ówcześnie Day został antykwariuszem książkowym. Specjalizował się w starych gazetach. W związku z tą profesją sporo podróżował oraz często pojawiał się w mediach. Nie był zadowolony z dochodów, więc w 1980 roku przeniósł się do Houston i został brokerem naftowym. W tym mieście, na torze wyścigów samochodowych, miał pierwszy kontakt z wideogrą. Zagrał w Space Invaders: „I zakochałem się w tych grach!”.

Jego partnerem biznesowym był Jon Bloch. Panowie znali się już od lat siedemdziesiątych jako członkowie trupy komediowej. Mimo sukcesów Day znów pragnął zmiany, bo uważał tę pracę za nudną. Zajął się handlem licealnymi księgami pamiątkowymi. Egzemplarze ze znanymi ludźmi sprzedawał bogatym kolekcjonerom.

Nadal sporo jeździł, co postanowił połączyć z nową pasją.

„Tam, gdzie pojechałem, grałem w gry wideo. Miałem szansę pobić rekord, bo lecie 1981 roku odwiedziłem ponad sto salonów”

Wszędzie spisywał high scory. Spytałem, w jakim celu. Odpowiedział:

„Wyłącznie z pasji. Byłem zafascynowany sprawnością graczy i przekonany, że to prawdziwi sportowcy. Notowałem wyniki, zanim wpadłem na pomysł stworzenia listy rekordów”

Day postanowił otworzyć własny salon. Niewiele źródeł to podaje, ale nie był to jeden: w Kirksville w stanie Missouri i drugi z Blochem w Ottumwie, który wystartował 10 listopada 1981 roku. Dlaczego nie w Fairfield, gdzie mieszkał?

„Tam już istniał. Najbliższym miastem, gdzie nie działał, była Ottumwa. Stworzyłem salon, by mieć lepsze wytłumaczenie do grania. A nazwa ot tak po prostu wpadła mi do głowy” – stwierdził.

Nigdzie nie mogłem znaleźć listy pierwszych maszyn, dopytałem go: Pac-Man, Donkey Kong, Centipede, Tempest, Frogger, Gorf, Galaxian, Make Trax, Red Baron, Wizard of Wor, Turtles, Space Fury, Super Cobra, Lunar Lander, Qix, Star Castle, Battlezone, Defender, Omega Race, Drag Race, Sprint 2 i Asteroids Deluxe. Jeśli zaś chodzi o ulubione, wymienił: Centipede’a, Gorfa, Galaxiana, Make Traxa, Mousetrapa, Wizard of Wor, Tutankhamena, Lady Buga i Robotrona.

Megamiejscówka i superfoto

W styczniu 1982 roku przewodni materiał tygodnika „Time” traktował o tym, jak gry wideo podbijają świat. Artykuł spotkał się z olbrzymim oddźwiękiem wśród fanów. Przywołano w nim rekord w Defendera. Jeden z bywalców w lokalach Daya stwierdził, że jest w stanie go przebić. I faktycznie w następnym tygodniu to zrobił. Day zadzwonił do siedmiu największych producentów arkadówek oraz dwóch magazynów branży coin-op. Nikt, w tym w firmach takich jak Atari, Midway, Nintendo czy Williams, nie znał high scorów. Nawiasem mówiąc, operatorów tych urządzeń także one nie interesowały. A raczej interesowały, ale w inny sposób: byli niezadowoleni, jeżeli ktoś grał za długo na jednej monecie. Day wpadł więc na, wydawałoby się, banalny pomysł. Porozumiał się z owym kompaniami i mediami, że będzie jako wolontariusz zbierać najlepsze wyniki. Robił to już wcześniej także we własnych salonach. Teraz „tylko” skala miała być większa. Jak się okazało, zapaleńcy już się kontaktowali z firmami w tej kwestii, lecz nikt nie potrafił udzielić im odpowiedzi. Teraz mieli być oni przekierowani do Daya. Opowiadał, że gdy zakończył te ustalenia, wrócił do gry w Gorfa. W pewnym momencie pracownik powiedział, że dzwoni ktoś z Tennessee, by podać wynik w Galagę!

9 lutego 1982 roku wystartowała Twin Galaxies National Scoreboard. Najpierw z wynikami zgłaszali się gracze wskazani przez producentów. W ciągu trzech tygodni zaczęli podawać je niemal codziennie pracownicy lokali z automatami. Po jakimś czasie było to nawet 30–50 telefonów dziennie. Rekordowy wynik musiał być potwierdzony listownie, przez menedżera miejsca, gdzie został ustanowiony. Gdy latem 1983 roku zaczęli je podawać ludzie z zagranicy, Day zmienił w nazwie „national” na „international”. Co istotne, nie chodziło tylko o liczbę punktów, ale np. najdłuższą lub perfekcyjną grę. W ten sposób gry wideo uzyskały możliwości statystyk podobnych do innych sportów.

Status Twin Galaxies jako oficjalnego nadzorcy rekordów umacniała prasa branżowa, publikując wyniki. Jednak w popularyzacji Ottumwy jako gamingowej stolicy spore znaczenie odegrały i inne media. 7 listopada 1982 roku w niedzielny zimny poranek zostało wykonane słynne zdjęcie dla magazynu Life. Ukazało się ono w styczniu 1983 roku w edycji specjalnej dotyczącej minionego roku. Wielu badaczy historii gier wideo uważa to foto za najsłynniejsze w dziejach. Wykonano je na głównej ulicy. Na fotografii jest szesnastu asów, którzy przyjechali na trzy dni do Ottumwy z całych Stanów i Kanady. Był wśród nich sławny do dziś (od jakiegoś czasu sławetny, bo uznano, iż dopuścił się oszustw przy pobijaniu rekordów) mistrz wielu gier, ba! największa gwiazda wideoarkadowa, Billy Mitchell.

W krótkim tekście nie ma o nim słowa, za to wymieniony jest Ned Troide, który na jednej 25-centówce grał w Defendera 62,5 godziny! Wspomniana jest także wypowiedź Naczelnego Lekarza Armii Stanów Zjednoczonych, generała C. Everetta Koopa:

„Nie ma nic konstruktywnego w tych grach. Sprowadzają się one do zabijania, zniszczenia, rozwalenia wroga”

Mistrz Tempesta Leo Daniels odpowiedział krótko: „Sądzę, że Koop to konował”. Ponadto uwiecznione zostało sześć topowych w USA maszyn, a na samym przedzie pięć cheerleaderek. Automaty pochodziły z Twin Galaxies, z wyjątkiem Ms. Pac-Man pożyczonego z… klubu topless!

Day, choć to on ściągnął Life’a do Ottumwy, nie chciał być na zdjęciu, bo uważał, że to chwila dla młodych mistrzów. Pomijając promocję gier wideo i pięć minut sławy, jaką przeżyli championi (wspominają, że pojawiły się nawet groupies…), była to pierwsza możliwość spotkania najlepszych z najlepszych. Day wziął odpowiedzialność za młodzieńców, w niektórych przypadkach zrobił to na piśmie.

Stolica i igrzyska

Dość szybko sprawy przyjęły obrót jeszcze poważniejszy. Otóż 30 listopada 1982 roku burmistrz Ottumwy ogłosił miasto „światową stolicą gier wideo”. Nietrudno domyślić się, kto za tym stał:

„Tak, to był mój pomysł. Spodobał mu się, bo to był śmiały i pomysłowy człowiek” – potwierdził mi Day.

Zapewne włodarz kierował się chęcią promocji miasta, ale faktem jest, iż należał do niewielu amerykańskich polityków występujących odważnie przeciwko nagonce na salony gier. Oficjalne mianowanie Ottumwy zostało przypieczętowane podczas ceremonii w Twin Galaxies 19 marca 1983 roku. Wziął w niej udział gubernator Iowy, prezes Atari i przedstawiciel branżowego stowarzyszenia AGMA. Jak zapewnia Day, były szanse na wizytę prezydenta Reagana, ale ze względów bezpieczeństwa do niej nie doszło. A dlaczego to salon w Ottumwie został wybrany? Co prawda ten w Kirksville był większy i w mieście tym znajdowała się znacząca populacja studentów, jednak za Twin Galaxies przemawiał prostszy remont. Został on zrobiony z myślą o wizycie Life’a.

W 1982 roku Twin Galaxies zorganizowało, choć nie u siebie, najpierw zawody w Defendera, potem zmierzyły się drużyny stanów Karolina Północna i Kalifornia. Wszelako, by zasłużyć na miano stolicy wideogier, należało urządzać imprezy na miejscu. Wtedy, jak mawiał sam Day, Ottumwa zostałaby uznana za growe Dodge City. Udało się to pierwszy raz – i zarazem najefektowniej – za sprawą North America Video Game Olympics (NAVGO) w dniach 8–9 stycznia 1983 roku. Twin Galaxies osiągnęła wielki sukces, więc siłą rzeczy jej przedsięwzięcia zapisały się najlepiej w historii. Niemniej wspomniane zawody nie były pierwszymi dużymi, oficjalnymi zmaganiami w gry wideo. Palmę pierwszeństwa ma The Space Invaders Championship – mistrzostwa Atari na konsoli Atari 2600 w 1980 roku. W sumie wzięło w nich udział ponad 10 tysięcy graczy!

NAVGO zyskało wielką popularność, bo pokazywała je jedna z głównych stacji amerykańskich, ABC w „That’s Incredible!”. I jeszcze jeden wtręt: otóż nie były one pierwszą imprezą gamingową w TV. Rok wcześniej program ten prezentował zmagania w Ms. Pac-Man. Day pełnił wówczas funkcję doradcy. Powodzenie tego odcinka sprawiło, że postanowiono wrócić do tematyki wideogier. Zwrócono się o radę do Daya, a ten namawiał na imprezę w Ottumwie. Reżyser był sceptyczny, jednakże po wizycie zmienił zdanie. To, że właśnie wtedy pojawił się w sprzedaży numer specjalny „Life’a”, też zrobiło swoje.

Szef Twin Galaxies zaprosił 21 wyjadaczy (dwóch nie przybyło, wśród nich Mitchell). W dniu otwarcia mimo mrozu zorganizowano paradę i jak na olimpiadzie ceremonię zapalenia pochodni. Mieszkańcy Ottumwy tłumnie śledzili wydarzenia.

Rywalizowano w pięć tytułów. Były to: Joust i Frogger oraz sequele Super Pac-Man, Donkey Kong Jr. i Millipede. Każdy grał trzykrotnie na wszystkich maszynach, najlepszy wynik zapisywano. W finale znalazło się dwóch Amerykanów i jeden Kanadyjczyk. Poza trofeami czempioni zostali zaproszeni na miniturniej do Los Angeles. Odbywał się on w studio telewizyjnym „That’s Incredible!”. Zastosowano ciekawą formułę. Otóż każdy uczestnik miał osiągnąć założony wynik na wyznaczonym automacie, po czym zmienić na kolejny. Były to (w nawiasach wymagany pułap punktowy): Cosmos (50 tysięcy), Burgertime (8 tysięcy), Millipede (90 tysięcy), Donkey Kong Jr. (30 tysięcy) i Buck Rogers (20 tysięcy). Dwóch graczy prawie równocześnie zakończyło grę na przedostatnim tytule i wystartowali na finalnym, strzelance Buck Rogers. Po pasjonującej walce Ben Gold z Dallas zrobił konieczne 20 tysięcy i pobiegł do taśmy finałowej. Był to najważniejszy turniej złotej ery gier wideo i pierwsze mistrzostwa tego rodzaju. Zresztą za takie uznaje je „Księga rekordów Guinnessa”.

Day ma na koncie jeszcze jedno spektakularne osiągnięcie. W 1983 roku utworzył U.S. National Video Game Team. Po pewnym czasie został kapitanem owej drużyny. Jeździła ona po USA, rywalizując z lokalnymi mistrzami oraz organizowała turnieje. Przez ambasady próbowano nawet rzucać wyzwanie zawodnikom z zagranicy. Tak zostały położone podwaliny e-sportu.

„Wszystko na szczęście się udało” – wspomina Day. „Dziś są inne czasy, otoczenie mniej przyjazne. Teraz w żadnym razie nie wziąłbym odpowiedzialności za cudze dzieci. Nikomu nawet nie przyszło do głowy: co robi 33-letni facet w autobusie z tymi wszystkimi młodziakami. Jasny gwint! Co ja sobie wtedy myślałem?!”

Rekordy i szczyt

„Tam naprawdę znajdowało się wówczas centrum wszechświata gamingowego” mówi Day o tym, co się działo w Ottumwie. Dowodem na rangę jego osiągnięć jest współpraca Twin Galaxies z „Księgą rekordów Guinnessa”. Day:

„Guinness do 1983 roku, z jednym wyjątkiem, nie odnotowywał rekordów w gry wideo, ponieważ nie byli oni w stanie stworzyć reguł i sposobu weryfikacji wyników”

Umożliwiło to TG, stając się jego jedynym wideogrowym partnerem.

W 1983 roku świat przeżywał pierwszą masową fascynację grami wideo.

„Dotyczyło to zarówno publiki, jak i mediów. Szczególnie te drugie były zaskoczone graczami, którzy mogli pokonać gry. Właśnie owo postrzeganie jako pojedynku człowieka z maszyną sprawiło, że było to tak intrygujące” – wspomina Day.

Media za analitykami głosiły, że wkrótce wideogry będą większym rynkiem niż film i muzyka razem wzięte. Oczarowanie przekładało się na zyski. W 1978 roku sprzedaż gier do użytku prywatnego i arkadowego opiewała na kwotę 454 milionów dolarów, cztery lata później wyniosła 5,313 miliarda! Wszelako potem już nie było tak różowo. Przyczyny zmierzchu salonów były złożone. O jednej z zasadniczych Day mówi:

„Za wiele ich zostało otwartych. Podbierały sobie klientów, a w tym samym czasie ludzie inwestowali w domowe sprzęty do grania. W 1984 roku w Ottumwie istniały aż cztery. W efekcie w tym samym czasie wszyscy musieliśmy zlikwidować biznes”

Tak, tak nawet Twin Galaxies zamknęło podwoje. Stało się to 6 marca 1984 roku. Day:

„Ja nadal prowadziłem ranking. Zorganizowałem zawody Guinnessa w 1984 i 1985 roku”

W związku ze zmierzchem arkadówek w 1988 roku Guinness zaprzestał publikacji takich wyników. Dziesięć lat później ukazała się „Twin Galaxies' Official Video Game & Pinball Book of World Records” (kolejne wydania w 2007 i 2009 roku). Day: „Dopiero przygotowując tę księgę, dodaliśmy niearkadowe wyniki na dużą skalę”. Nie znaczy to, że współpraca się skończyła. Wręcz przeciwnie. W 2004 roku TG została poszerzona o tysiące tytułów na wielu platformach, czyli na cały świat gier wideo.

Historia Twin Galaxies to materiał na osobny artykuł. Dodam tylko, że w 1995 roku po raz trzeci zmieniono nazwę organizacji. Tym razem na Twin Galaxies Intergalactic Scoreboard. A dwa lata później, by zgłosić wynik, należało przysłać na kasecie wideo sfilmowany zapis gry. Oglądali je sędziowie! W 2009 roku Day sprzedał przedsięwzięcie, a rok później zakończył przygodę z grami wideo:

„Mam tendencję, by mierzyć wysoko i sięgać gwiazd. Właśnie to teraz mam zamiar robić. Opuszczam TG i przemysł wideogier na rzecz bycia muzykiem, kompozytorem, autorem piosenek oraz aktywności estradowej”

Powiedzieć o Day’u, że to człowiek renesansu, byłby może przesadą. Jednakowoż już człowiek orkiestra nie, bowiem był też aktywny na rynku nieruchomości, a mi wspomniał o aktualnych planach pisania… powieści SF. Ponadto tworzy kolekcjonerskie karty poświęcone m.in. światowi gier wideo. Notabene dawniej zbierał wizytówki, miał ich 50 milionów! I nie było to zwykłe, bezmyślne gromadzenie. Miały służyć do studiów nad ewolucją kultury.

Growe trading cards nie są jedynym jego łącznikiem z wideogrami, bo pokazuje się na branżowych imprezach. Szczególnym upamiętnieniem Daya jest postać właściciela salonu gier, pana Litwaka w obu częściach „Ralpha Demolki”. Wątpliwości nie pozostawia zwłaszcza charakterystyczna bluza sędziowska w pionowe biało-czarne pasy. Day: „Pierwszy raz włożyłem ją w styczniu 1983 roku. Od 1996 roku stała się moim typowym ubiorem”.

Gry wideo w Ottumwie nie są tylko historią. Już w okolicach 2009 roku były przymiarki do stworzenia tam stosownego muzeum. Rok później została powołana organizacja International Video Game Hall of Fame, która odwołuje się do spuścizny Daya. Zresztą twórca Twin Galaxies do niej należy i uczestniczy w jej imprezach. W pewnym związku z IVGHoF i we współpracy z Dayem od 2018 roku działa organizacja non profit Ottumwa’s Video Game Capital of the World Interactive Museum. Istnieje ona w centrum handlowym, gdzie rok wcześniej powstał należący do tej samej firmy salon Ottumwa’s Old School Pinball and Arcade. Budynek, w którym znajdowało się Twin Galaxies, nadal istnieje. Na jego ścianie widnieje pamiątkowa tablica. Obecnie funkcjonuje w nim zakład optyczny.

Twin Galaxies jeszcze raz zmieniło właściciela w 2014 roku. Organizacja wzbudza od pewnego czasu wiele kontrowersji. Chodziło m.in. o wprowadzenie opłat za wpisanie rekordu, które ostatecznie anulowano. Day nadal widnieje w jej logo. I ciągle mieszka w Fairfield. A stolicą Iowy jest Des Moines. Od Ottumwy dzieli je około 140 km.

Artykuł ukazał się w Pixelu #45. Zapraszamy do sklepu Pixela po cyfrowe lub drukowane wydanie magazynu oraz inne numery Pixela. Zachęcamy do wykupienia prenumeraty.