Jak się okazuje, różnice między kampanią w wersji oryginalnej, a odświeżonej nie kończą się na wyglądzie.

O tym co ogólnie oferuje remaster możecie przeczytać we wpisie Voyagera. Od siebie mogę powiedzieć, że przemierzam te „odrestaurowane” korytarze od dwóch dni i bawię się wyśmienicie. Dziś dotarłem do etapu „The Dismal Oubliette” (E2M6), czyli ostatniej lokacji w drugim epizodzie. Fani gry na pewno kojarzą ją za charakterystyczną sekwencję pod koniec, gdzie bohater powoli zjeżdża windą do głębokiej studni, a co jakiś czas na windę teleportują się coraz to nowe stwory, lub aktywują pułapki.

W klasycznej wersji etap zaczynał się dosyć niepozornym pomieszczeniem, gdzie patrzyliśmy na murek (a od razu za nim umiejscowiony był most łączący pozostałe fragmenty poziomu). Wyglądało to tak:

Wyobraźcie więc sobie moje zdziwienie, gdy po załadowaniu planszy ujrzałem taki oto widok:

Rozległa jaskinia o wysokim sklepieniu? Moją pierwszą myślą było to, że widocznie pamięć mnie zawodzi… ale po krótkim spacerku szybko zorientowałem się, że nawet nie kojarzę tego miejsca, mimo faktu że grę ukończyłem przecież wielokrotnie. Druga moja myśl była taka, że obecna wersja zawiera usterkę i być może błędnie przekierowuje mnie do jednego z zupełnie nowych etapów dodanych w tym roku… na szczęście nic bardziej mylnego!

Z pomocą przyszedł Internet. Okazuje się, że gdy id Software tworzyło Quake’a, to narzucili sobie limit rozmiaru każdej planszy – żadna nie mogła zajmować więcej niż 1.4 megabajta. Zmusiło to Johna Romero do „przycięcia” omawianego etapu, tak aby sprostał wspomnianemu wymogowi – dokładny cytat niedawno przytoczył PC Gamer. Oczywiście w obecnych czasach nie ma już sensu ograniczać się w taki sposób jak to miało miejsce w połowie lat 90-tych i w związku z tym najnowsze wydanie Quake’a zawiera tę oryginalną, większą wersję „The Dismal Oubliette”, która nie pojawiła się w pierwszej iteracji gry.

Bardzo lubię takie niespodzianki i liczę, że nie jest to ostatnia. Pozwolę więc sobie teraz wrócić do ponurych zamczysk i grot, które nawet po tylu latach potrafią czymś zaskoczyć.