Kreślę tę słowa tuż przed wejściem do wieży, w której jakaś ponura bestia więzi najbliższych naszego bohatera. Bestia nie wie jeszcze, że zadarła z weteranem ośmiobitowych zręcznościówek.

Zachowuję jednak czujność. Jeśli bowiem autor gry wśród źródeł swoich inspiracji wymienia hity takie jak Castlevania czy Rick Dangerous, muszę założyć, że nawet gracz tak doświadczony, jak spisujący te słowa redaktor magazynu Pixel, może nie wyjść cało z tej awantury. Nim więc rozpocznę misję ratunkową, pochwalę jeszcze tylko estetyczną i udanie budującą klimat grafikę oraz nastrojową ściężkę dźwiękową. Gdybym nie wrócił – przybądźcie z pomocą!

Tower of Sorrow to starannie przygotowana platformówka, jakby żywcem wyjęta z końcówki lat 80. Do tamtych czasów nawiązuje również wybrana przez autora konsola, na której działa program – Sega Master System – w Polsce, niestety, mało popularna. Na szczęście można skorzystać z emulatora.

Gra kosztuje 3 dolary amerykańskie, ci jednak, którzy nie są przekonani, czy podołają zadaniu, mogą najpierw sprawdzić bezpłatną wersję demonstracyjną.