Napisałem w felietonie o moim pierwszym (a poniekąd i ostatnim) poważnym kalkulatorze, ale nie było tam miejsca na zdjęcia. Zdjęcia samego kalkulatora nie będzie, bo ukradziony, ale zostało mi trochę drobiazgów.

Zacznijmy od instrukcji. Mam trzy książeczki – ta po lewej, to instrukcja do samego kalkulatora. TI-58 i TI-59 były pod wieloma względami identyczne, więc jest jedna, wspólna dla obu. na okładce po lewej TI-59 (z czytnika wystaje wystaje magnetyczna karta pamięci), po prawej TI-58. Ta kostka między nimi to biblioteka Solid State Software – ale nie w skali, kostka była dużo mniejsza, wkładało się ją od spodu, mniej więcej pod klawiszami z kropką i dwójką, pod specjalną klapkę. W środku instrukcja do podstawowej biblioteki SSS. Po prawej, jak nietrudno zgadnąć,  instrukcja do drukarki.

 

Karta pamięci (od góry i od spodu). Podobne widać na zdjęciach na okładce, ale potrzebne jest kilka słów wyjaśnienia. Zapisywanie i odczytywanie kart odbywało się automatycznie po ich włożeniu w gniazdo z boku kalkulatora, o ile pamiętam wchodziły z prawej, wychodziły z lewej. Taką częściowo włożoną kartę widać na dwóch okładkach – wydaje mi się, że to jakiś ówczesny Photoshop, że jeśli kalkulator był włączony (a widać, że jest) karta nie mogła zostać w tej pozycji, wciśnięta przelatywała na drugą stronę automatycznie. Karty można było wkładać normalnie abo obrócone o 180 stopni (zawsze ścieżką magnetyczną w dół), każdy kierunek służył do zapisywania jednego banku pamięci (na potrzeby zapisu na kartach cała pamięć była podzielona na cztery banki, więc naprawdę duży program z danymi mógł wymagać do swojego zapisania dwóch kart). Jak widać moja gra w lądowanie (nie miałem pojęcia, że się zachowała, znalazłem robiąc zdjęcia) zajmowała dwa banki (1. i 2.). Opisane pola na karcie (pod tytułem programu) to znaczenie przycisków definiowanych przez użytkowania. Na samej górze klawiatury (widać na okładkach) znajduje się ciąg przycisków A, B, C, D, E (z dodatkowymi oznaczeniami A', B', C', D', E'). Naciśnięcie przycisku A powodowało wywołanie programu od etykiety A, więc po napisaniu programu wprowadzanie danych polegało na wpisywaniu liczby a potem naciskaniu jednego z tych definiowanych przycisków w celu wywołania odpowiedniej procedury. Na karcie można było opisać wywoływaną akcję i wsunąć ją w okienko pod wyświetlaczem, na okładce drukarki widać kalkulator bez żadnej karty w tym okienku i jeden z wsuniętą częściowo (to okienko nie miało nic wspólnego z zapisem i odczytem).

W ten sam sposób (klawisze ABCD) obsługiwało się programy z bibliotek SSS – żeby było łatwiej, razem z biblioteką dostawało się zestaw plastikowych kart (już bez ścieżki magnetycznej), z odpowiednimi oznaczeniami. Przed ich użyciem trzeba było wybrać odpowiednim poleceniem bibliotekę.

Ten wydruk już wrzucałem u siebie na profilu fb, ale dołożę tutaj jeszcze raz – to jest jakiś kawałek programu, niektóre mnemoniki wyjaśniłem w felietonie. LBL CE to procedura zaczynająca od się etykiety CE. CE to przycisk kasowania – bo etykietą mogła być dowolna nazwa klawisza (o ile pamiętam tylko ABCDE można było wywołać bezpośrednio, pozostałe mogły być wywoływane wyłącznie przez program).  Nazwy etykiet nie miały żadnego znaczenia, ważny był tylko przypisany im dwucyfrowy numer (24 w przypadku klawisza CE, 25 w przypadku klawisza CLR ktory można znaleźć kilka kroków niżej). Częścią wyposażenia była plastikowa nakładka z numerami klawiszy, nakładaną na klawiaturę.