Istnieją gatunki gier, które zdecydowanie nie są przeznaczone dla mnie. Rozbudowane gry ekonomiczne, wszelkie budowanie z klocków, czy większość FPS-ów. A! No i symulatory.

Nigdy nie do końca rozumiałem kto w sumie gra w takie gry jak symulatory. Zwłaszcza gdy mówimy o symulatorze farmy czy ciężarówki. Nie twierdzę, ze to złe gry! Co więcej – pewnie w swojej klasie czy gatunku są tam produkcje, które zrywają beret z głowy. Średnio jednak mogę sobie wyobrazić sytuację w której ktoś, po ośmiu godzinach roboty, wpada do domu, odpala blaszaka i… idzie do pracy na farmie. Choć może po prostu wyobraźnia u mnie szwankuje. Czym innym jest symulator lotniczy czy łodzi podwodnej – to jakoś do mnie dociera.

W jakimś sensie rozumiem też symulator budowania PC, który wychodzi właśnie na PC. To co prawda koncepcja, która jest bardzo meta ale jednocześnie dajemy graczowi coś z czym mógł mieć w życiu do czynienia i co może zrozumieć. Czyli coś w rodzaju gry antyeskapistycznej. Może za bardzo wymyślam, ale jakoś coś takiego ma to dla mnie sens.

Ale symulator budowania PC na konsoli? W jakim celu? Widzę dwa powody. Jeden to coś w rodzaju edukacji – czasem jest tak, że konsolowy gracz nie składał nigdy własnego PC, więc może się pobawić w takiej grze i oswoić się z tym trudnym zadaniem. A może….chodzi po prostu o niecny atak #pcmasterrace na konsolowców, tak by przekazem podprogowym nastawić nas pozytywnie do blaszanek i sprawić byśmy porzucili swoje konsole?! NIE DAMY SIĘ! BĘDZIEMY WALCZYĆ!

Ekhm. Uspokoiłem się. Jakby ktoś nagle chciał się nabrać na tą propagandę PC Building Simulator jest dostępny na PS4, XBox’a One oraz Switcha.