Choć od ostatniej wymyślonej przez braci Oliver przygody Dizzy’ego minęło już ponad ćwierć wieku, upływu czasu nie widać ani po braciach, ani po Dizzym.

Chyba nikt nie policzy, w ilu grach wystąpił bohater o wyglądzie uśmiechniętego jajka. Ten urodzony w 1987 roku stworek trafił co najmniej do kilkunastu oficjalnych produkcji spod szyldu Codemasters, a także zapewne do setek nieoficjalnych konwersji, remake’ów i tworzonych przez fanów kontynuacji (wiele z nich można znaleźć na stronie Yolkfolk). Po dziś dzień Dizzy dostarcza też inspiracji kolejnym autorom, którzy z lepszym lub gorszym skutkiem kopiują przygodowo-zręcznościowy pomysł na zabawę zaproponowany przez braci Oliver (zaledwie kilka dni temu pisaliśmy przecież o polskiej Yoyo’s Great Adventure). Historia jajowatego bohatera i jego naśladowców to oczywiście temat na inny, bardzo skądinąd długi artykuł.

Jednak recenzowany dziś tytuł to w gronie następców Dizzy’ego przypadek wyjątkowy, bo zaprojektowany przez przywołanych przed chwilą ojców uśmiechniętego jajka! Bracia Oliver są aktywni w branży od ponad trzech dekad (wywiad z nimi opublikowaliśmy w 12. numerze Pixela), a w ostatnich latach już kilkukrotnie chcieli wrócić do swojego ulubionego bohatera: czy to uruchamiając zbiórkę pieniędzy na kolejne jego przygody (nie udało się), czy też wydając odnalezioną na strychu część gry na konsolę NES (Wonderland Dizzy). Tym razem bracia zaprezentowali dzieło zupełnie nowe – z premierową fabułą i napisane od zera – za to na starą platformę. Dizzy powrócił na komputer, na którym się narodził: na ZX Spectrum (choć do zabawy wymaga modelu ze 128 kB pamięci RAM).

Powrót legendy był możliwy dzięki zaangażowaniu grupy pasjonatów, którzy trzy lata temu zrobili znakomity spectrumowy remake zamykającej oryginalną serię gry Crystal Kingdom Dizzy, a którzy teraz zadbali o realizację nowego dzieła braci Oliver. Od razu napiszmy więc, że od strony technicznej Wonderful Dizzy wykonane jest bez zarzutu: grafika i animacją cieszą oko, muzyka raduje ucho (choć przydałoby się więcej kompozycji), projekty poziomów zachwycają pomysłowością, a sterowanie jajkiem jest wygodne i intuicyjne. Zwłaszcza dla weteranów serii, bo młodzież może początkowo mieć problemy z precyzyjnymi skokami.

Nawet koneser joysticka musi jednak zachować skupienie: w końcu to gra rodem z ośmiobitowców, więc nie przechodzi się sama i nie wybacza błędów. Dizzy niekiedy ginie, a ma tylko trzy życia do dyspozycji (warto więc korzystać z opcji zapisu stanu zabawy w emulatorze). Na szczęście aspekty zręcznościowe – choć oczywiście są obecne pod postacią przemieszczania się po platformach i unikania rozmaitych przeszkadzajek – nie stanowią jednak kluczowego elementu gry.

Ważniejsze są wątki przygodowe: rozmowy z napotkanymi po drodze postaciami (a dialogi napisano rewelacyjnie!), poszukiwanie i zbieranie przedmiotów oraz robienie z nich właściwego użytku. Zagadki nie należą do przesadnie trudnych, ale nie można też określić ich mianem trywialnych. Nawet doświadczony fan Dizzy’ego czasem się zatnie, lecz rozwiązania stawianych przed graczem zadań – mimo surrealistyczno-magicznego klimatu fabuły – są zazwyczaj logiczne i zdroworozsądkowe. Na pewno pomoże też znajomość… „Czarnoksiężnika z Krainy Oz”.

To właśnie z klasycznej powieści fantasy Lymana Franka Bauma czerpali inspirację bracia Oliver. Tym razem jednak to nie Dorota i jej piesek Toto zostają przeniesieni przez trąbę powietrzną do Krainy Oz, lecz Dizzy wraz ze swoim czworonogiem Pogie. Fabuła gry dość wiernie odtwarza literacki pierwowzór, a zatem Dizzy-Dorota, poszukując drogi powrotnej do domu, spotka m.in. Złą Czarownicę i jej lepszą siostrę, Stracha na Wróble, Blaszanego Drwala oraz Tchórzliwego Lwa. W rolach tych autorzy obsadzili… starych znajomych Dizzy’ego z Yolkfolk: Dorę, Daisy, Dylana czy Denzila.

To niejedyny ukłon braci Oliver w stronę weteranów serii. Fani jajowatego bohatera podczas gry wielokrotnie rozpoznają motywy i wątki pochodzące z wcześniejszych odsłon jego przygód. Odwołanie do sentymentu to główna siła Wonderful Dizzy, ale i zapewne zasadnicza słabość tej produkcji. Autorzy proponują nam bowiem grę świetnie wykonaną i dopracowaną, lecz dokładnie taką, w jaką graliśmy już wielokrotnie. Zbyt mało jest tutaj świeżych rozwiązań fabularnych, zbyt mało nowych pomysłów na gameplay. Oczywiście trzeba odnotować, że Dizzy potrafi zaglądać do budynków, a mapa zwiedzanej krainy nabrała trzeciego wymiaru, ale można by pokusić się choćby o rezygnację z frustrującego w 2020 roku systemu żyć (po utracie ostatniego zabawę zaczyna się od początku) czy konieczności długich, nużących wędrówek po częściach krainy, które już widzieliśmy (czyli tzw. backtrackingu). Wonderful Dizzy to jednak produkcja bardzo staroszkolna ze wszystkimi atutami, ale i wadami tego faktu.

Podsumowanie: Bracia Oliver nie oferują graczom rewolucji, lecz możliwość sentymentalnej wycieczki w przeszłość, w której towarzyszem będzie dawno niewidziany przyjaciel. Pewnie nikt, kto pamięta Dizzy’ego z lat swego dzieciństwa, nie odmówi sobie takiej podróży. Co ważne, bilet do tego wehikułu czasu jest bezpłatny, grę Wonderful Dizzy można bowiem pobrać za darmo ze strony autorów.

Gatunek przygodowo-platformowa

Producent: Oliver Twins

Język polski: nie

System: ZX Spectrum

Ocena: Koniecznie grać!