Etos grupy najważniejszych superbohaterów DC właśnie podupadł. Tak jak i Ziemia, którą dotknęła bliżej nieokreślona apokalipsa. W tych oto warunkach przyrody, w odległej przyszłości nawet Wonder Woman nie może wyglądać jak typowa (dla uniwersum DC) Amazonka.

Okładka tego albumu zapowiada masę sensacji – Diana, która zazwyczaj prezentuje się jak nienaganna wizja superkobiecej bohaterki, wygląda jak kobieta po przejściach, z grzywą czarnych, nieułożonych włosów, dwuręcznym mieczem w dłoniach i pasem z symbolem Batmana. Na dodatek odziana w futro, przypomina bardziej żeński wariant Conana niż swoją typową postać bohaterki, walczącej o ludzkość. Nie przepadam za stylem rysunków Daniela Warrena Johnsona, acz do tej konkretnej historii, mieszającej w różnych proporcjach horror, SF, high fantasy, postapokalipsę i opowieść o zemście – taka stylizacja dobrze pasuje.

Chaotyczne, zdobiące twarze zabrudzenia, skazy i linie dobrze korespondują z równie rozchwianym światem, przez który przetaczają się plagi w postaci hydr – zmutowanych, nadnaturalnie silnych drapieżników, polujących na ludzi. W takim świecie, setki lat od swojej dawne rzeczywistości budzi się Diana, pozbawiona lassa i bransolet. Wyposażona jedynie w tiarę, szczątki swojego dawnego stroju i pas Batmana, wyrusza wraz z grupą przygodnie uratowanych ludzi w niegościnny świat.

Odmieniona przez kataklizm i wojnę atomową Ziemia stała się miejscem niegościnnym dla ludzi. Pozostały jedynie broniące się ostatnimi siłami osady, kryjące się za ścianami wysokich murów. Diana nie jest tu mile widzianym gościem, raczej ciekawostką z przeszłości, która tak też początkowo jest traktowana przez jej nowych znajomych. Ziemia przyszłości to jednak brutalny świat, w którym przetrwanie zapewniają albo umiejętności przywódcze, albo bezpardonowa walka z hydrami, które stały się największą zmorą ludzkości. Wonder Woman bardzo szybko z zagubionej, pozbawionej sił ofiary przekształca się w przywódczynie, planująca zaprowadzić mocno przetrzebione szczątki ludzkości ku bezpiecznemu schronieniu – wyspie, na której dorastała.

W tle spoglądamy na retrospekcje i dobrze znane Dianie z przeszłości postacie. Nie mogę zbyt wiele zdradzać, ale wielka trójka superbohaterów DC gdzieś w tym świecie też jest. Choć może nie w takiej roli, w jakiej moglibyśmy się tego spodziewać. Niespodzianek fabularnych jest znacznie więcej, bo to co dziś jest hydrą, niegdyś miało zupełnie inną postać, a do kataklizm na Ziemi przyczynili się ludzie i ktoś jeszcze.

Podsumowanie: Ta opowieść w gruncie rzeczy jest typową historią drogi, poprzecinaną przez odzyskiwane fragmenty pamięci. Jej domknięcie wprawdzie daje na tacy wszystkie odpowiedzi, ale jakby nie spoglądać na Martwą Ziemię – to fabuła o stracie, konsekwencjach wyborów, zemście i trudnych wyborach. Raczej nie dla wrażliwych czytelników, bo za dużo tu ciemnych odcieni, mrocznych rozważań i desperacji.

Gatunek: postapokalipsa, superbohaterowe, science-fiction, fantasy, horror

Scenariusz: Daniel Warren Johnson

Rysunki: Daniel Warren Johnson

Kolory: Mike Spicer

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 200

Format: album w twardej oprawie, 216×276 mm

Cena okładkowa: 79,99 zł

Ocena: Polecamy