Na wstępie lojalnie przypominamy, że opowieści o Trollach z krainy Troy, mimo barwnej i jakże zabawnej oprawy, zdecydowanie nie są historyjkami, które dziecięcy umysł może pojąć i przetrawić. Tu giną ludzie, smoki i barbarzyńcy tracą oczy, zwierzęta są mordowane w sposób okrutny i bezwzględny. Bo takie są trolle. Bezlitosne, gwałtowne, wiecznie głodne… i zabawne.

Zasada wzmożonej brutalności i epatowania rozwlekaniem flaków obowiązuje również w kolejnych czterech tomach zbiorczego wydania, na które składa się Wojna żarłoków, Historia Wahy, Pomniejszenie i Kudłacze na smokach (zeszyty #13-#16). Pierwsza z historii kontynuuje opowieść o małych trollach uwięzionych w szkole, która tak naprawdę nie służyła edukacji.

Oczywiście takich krwiożerczych łobuziaków nie da się utrzymać w ławach bez specjalnego przymusu, którym w tym przypadku okazuje się magiczna zdolność opiekunki ośrodka – wywoływanie deszczowych chmur w dowolnym miejscu. Małe trolle są jednak całkiem sprytne, jak na swoje głupkowate rozumki i nawet poddają się tresurze wodą, do czasu.

To raczej jasne, że ten konflikt o dwoje rudych, kudłatych pociech skończy się krwawą potyczką, po drodze wplątując w konflikt pewnego barbarzyńcę o jednym oku i Wahę, której magiczne umiejętności tradycyjnie zadziałają zupełnie losowo. Pierwszy tomik to dobra rozgrzewka prze kolejnymi, kończącymi się zazwyczaj rozpruwaniem żył, wydarzeniami. Przez pryzmat badań Amademii Eckmulskiej i konszachty Risto Furiatu z pewnym ośrodkiem, odwiedzanym przez większość uczonych – dowiadujemy się więcej o ulubionych posiłkach trolli, ich obyczajach oraz poznajemy losy Wahy, która trafiła do wioski trolii jako mała (ludzka!) dziewczynka i nie została zjedzona.

Jeśli myślicie, że trolle i ludzie mają cokolwiek wspólnego, to kadry o grzybobraniu zestawione z pozyskiwaniem przez tych pierwszych pożywienia wykazują pewne podobieństwa, ale tylko w bardzo szerokim kontekście. Cóż, sądząc po finale tej opowieści i obyczajach panujących w ludzkich miastach, Wahę mógł czekać gorszy los niż życie wśród trolli (jak nakazywał pewien obyczaj).

Opowieść Pomniejszenie wiąże się z przypadkowym konfliktem pomiędzy parą handlarzy (o przydatnej w pakowaniu towarów na smocze transportery umiejętności pomniejszania i powiększania towarów), a wskakującymi na smoki trollami. Początek tej historii to zemsta handlarzy na całej wiosce, poprzez jej miniaturyzację. Razem z mieszkańcami. Co wywołuje oczywiście kolejne kłopoty, które wędrujące futrzaki mają zamiar rozwiązać dzięki pomocy jedynej, ludzkiej przyjaciółki. Magia, cenny artefakt i dysproporcje w rozmiarach będą tu przyczynkiem wielu problemów, bo pomniejszone trolle mogą przecież być cennym wsparciem dla złodziei. Zabawa przeciąga się na kolejną z opowieści – Kudłacze na smokach, która dobitnie pokazuje, dlaczego pomniejszone trolle nie powinny zabierać się za pilotowanie latających gadów.

Christophe Arleston i Jean-Louis Mourier kreują historie, w których nie stronią od przemocy, nagości i absolutnego deptania dobrego smaku i obyczajów. Opowieści o trollach z Troy są groteskowe, pełne radośnie przedstawionej przemocy, trup ściele się gęsto, smoki spadają z przestworzy, bohaterowie i antybohaterowie giną szybciej, niż zdążymy się do nich przyzwyczaić. Właściwie w tych historiach nie chodzi już o to, czy trolle zabijają i zjadają ludzi. Raczej o to na ile sposobów może to jeszcze okazać się możliwe i zabawne.

Podsumowanie: W tym szaleństwie jest metoda – autorzy Trolli z Tory zdążyli nas już przekonać do tego, że epatowanie ociekająca krwią przemocą, wybijanie ludzi (do celów głównie żywieniowych, acz zdarzają się i trolle z artystycznymi zapędami) to zjawisko naturalne na kartach ich opowieści. Czasami historie te podążają zupełnie zaskakującymi torami, które można chyba ująć jednym określeniem – tam gdzie zabrakło pomysłu na inne rozstrzygnięcie – najlepiej kogoś zabić, ewentualnie zniszczyć kolejny budynek. I tak, w świecie trolli, które ledwie poznały przenośne daszki, wciąż jak ognia boją się wody (nawet, gdy płoną), a o dojrzałości świadczy liczba gromadzących się wokół futrzaka much – wciąż słychać prostackie żarciki opakowane w świetne, dynamiczne rysunki. Nie oczekujcie uniwersalnych mądrości, raczej pełnych krwi i przemocy zwrotów akcji, w świecie, w którym ludzie nadają się głównie do zjadana. Dzieciom nie polecamy, dorosłym (z dużą dawką dystansu) – zalecamy, jako odtrutkę na rzeczywistość.

Gatunek: fantasy

Scenariusz: Christophe Arleston

Rysunki: Jean-Louis Mourier

Kolory: Claude Guth

Tłumaczenie: Maria Mosiewicz

Liczba stron: 192

Format: album w twardej oprawie, 216×285 mm

Wydawca: Egmont / Klub Świata Komiksu

Cena okładkowa: 99,99 zł

Ocena: Polecamy