Fabuła snuta przez M. R. Careya w tym pozornie szablonowym straszydle, z wiktoriańskim domkiem dla lalek na okładce, rozwija się zgrabnie jako powieść szkatułkowa – każdy z kolejnych rozdziałów opowieści rozwija i pogłębia historię.

Wielopokoleniowych horror odsłania swoją czeluść powoli, najpierw kusząc złudnym azylem, później sięgając po retrospekcję, by sukcesywnie budować wielopoziomowa historyjkę. Nieco banalną i w wielu punktach aż nazbyt oczywistą dla wielbicieli gatunku. Ale jakże smakowitą! Bo zgrabnie budującą opowieść o maleńkich mieszkańcach wiktoriańskiego domku dla lalek, trudno dostępnych miejscach, które kuszą wędrowców i odkrywców i kolejnych pokoleniach dziewczynek, które wpadają w sidła misternie poskładanej pułapki.

Rodzina z domku dla lalek to również opowieść o desperacji – nieuniknionej zasadzie przyczyn i skutków, poszukiwaniu spokoju i ukojenia, czasami zbyt wysokim kosztem, zahaczająca o problem izolacji, wykluczenia i zwyczajnego nieradzenia sobie z rzeczywistością. To wszystko, co zostało utkane w pajęczej sieci pułapek, składające się na wiele pokoleń dziewczynek wiedzionych na spotkania z mieszkańcami domku dla lalek ma obok pozornego azylu jeszcze jeden wydźwięk dla bohaterek odwiedzających miejsce pełne zabaw, rozmów i pogodnych postaci. Wpływ, jaki domek ma na rzeczywistość.

Przenikające się przez wieki historie oczywiście muszą kiedyś dotrzeć do finału, który raczej nie obiecuje szczęśliwego zakończenia. Bardzo dobrze ilustrują to zmieniające się jak w kalejdoskopie kadry i epoki, pozornie przypadkowe zdarzenia, nadające fabule nowy bieg. Przez znaczną część tej historii zapewne będziecie się zastanawiać, czy istnieje jakakolwiek siła czuwająca nad jej bohaterami i bohaterkami. Pewnie, że gdzieś tam ukryty jest klucz do rozwikłania zagadki, czy też poskromienia mocy domku dla lalek, ale czy i komu uda się poskładać wszystkie elementy misternej układanki?

Gdy poznamy już pełną genezę domku dla lalek – łatwiej będzie sobie poukładać w głowie kolejność przyczynowo-skutkową zdarzeń.

Uzupełnienie opowieści obrazkowej stanowi zestaw alternatywnych okładek (przeraźliwie dobrych), pierwotny zarys fabuły oraz krótki wywiad z Mikeiem Careyem i Peterem Grossem.

Podsumowanie: Horror, który czyta się jednym tchem, przerywając czasami na nieco bardziej spazmatyczny oddech, gdy robi się naprawdę strasznie. Ciekawa mikstura dwóch przenikających się światów z osadzonym w centrum motywem wiktoriańskiego domku dla lalek i fabuła rozpisaną na kilka pokoleń. Bez (udanych) egzorcyzmów i sił nieczystych (w dobrze znanych formach), bo wymiar zagrożenia ma tu bardziej realne podstawy. Smacznie opowiedziana i niesłychanie sprawnie namalowana.

Gatunek: horror

Scenariusz: M. R. Carey

Projekty plansz: Peter Gross

Rysunki: Vince Locke

Kolory: Cris Peter

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 160

Format: album w twardej oprawie, 170×260 mm

Cena okładkowa: 69,99 zł

Ocena: Polecamy