Inspiracją dla stworzenia głównego bohatera Resident Alien dla Petera Hogana była pewna obserwacja – scenarzysta uważnie przeglądając się zdjęciom Elvisa Presleya podczas prac redakcyjnych nad jego biografią. W jednej z serii fotografii, przedstawiających gwiazdora u progu kariery dostrzegł, że tłum otaczający piosenkarza zupełnie nie zwraca na niego uwagi – co okazało się kluczem do pomysłu wpakowania pewnego obcego na Ziemię i wrysowania go w świat ludzi tak, jakby do niego przynależał.

Resident Alien opowiada taką właśnie historię – pewnego przybysza z obcej planety, który musi wtopić się w mała społeczność miasteczka Patience. Właściwie do tej pory trzymał się na uboczu (o czym dowiadujemy się z oszczędnie serwowanych retrospekcji), ale nagła śmierć jedynego doktora w mieście sprawia, że doktor Harry Vanderspeigle (o holenderskim nazwisku) zostaje wezwany ze swojego odludzia nad jeziorem, by zbadać zwłoki.

To oczywiście uruchamia lawinę wydarzeń, które przetaczają się przez Patience z siłą rwącego potoku… wróć – przeciwnie, podziwiamy powolny rytm życia i drobnych spraw mieszkańców, przez pryzmat obserwacji nowego doktora. I to doktora o jakże specyficznym wyglądzie, który nie dziwi żadnego z mieszkańców. Na ten fakt jest proste wyjaśnienie – Obcy ma umiejętność wpływu na jego postrzeganie przez Ziemian, przez co wydaje się być bezpiecznie zakamuflowany w świecie malutkiej społeczności.

Jeśli spodziewacie się opowieści o agresji obcych, szykujących swój przyczółek na ziemi – rozczarujecie się. Natomiast, jeśli oczekujecie dużych podobieństw do narracji znanej z serialowej adaptacji dostępnej na Syfy… również – prawdopodobnie mile się rozczarujecie. Wizja Obcego w świecie ludzi w narracji Petera Hogana, namalowanego przez Steve’a Parkhouse’a to istne dzieło sztuki – komiksowy Harry nie tylko przez większą część opowieści bywa po prostu biernym obserwatorem ludzkich obyczajów (jako lokalny lekarz), a my powoli (i z dużą sympatią) zaczynamy obserwować świat z jego punktu widzenia.

Zaskakujące ustawienie głównego bohatera w roli spokojnego obserwatora, to wszak nieczęsty zabieg stosowany na kartach komiksu. Nie oznacza to jednak, że sam Harry Vanderspeigle pozostaje postacią absolutnie bierną. Wprost przeciwnie – jego analityczny umysł, ogromny głód wiedzy, ciekawość i spostrzegawczość bardzo szybko skłaniają naszego Obcego do odegrania zupełnie innej roli w miasteczku – nieustraszonego detektywa, który podąża bez wytchnienia za tropem. I tym samym docieramy do sedna konstrukcji świata tej opowieści – to niemal klasyczna opowieść detektywistyczna z kosmitą-Columbo, nieprzejednanym detektywem, który musi osiągnąć cel i wyjaśnić zbrodnie za wszelką cenę.

Faktycznie, okładki poszczególnych zeszytów odbiegają niekiedy od treści samych opowieści (w zbiorczym wydaniu dostajemy trzy epizody: Witamy na Ziemi, Samobójstwo blondynki oraz Sam Hain na tropie, każdy podzielony na trzy zeszyty), ale album daje nam wystarczająco wiele pretekstów, by zasmakować stylu opowieści duetu Hogana i Pakhouse’a i dać się absolutnie oczarować głównym bohaterem. I wtedy przestaje nas zaskakiwać Harry przebrany za Jamesa Bonda, czy też Harry w wersji kryminału noir.

W świecie Resident Alien oczywiście nie mogło zabraknąć agencji rządowych tropiących obcego i jeszcze jednego elementu – owej spokojnej akceptacji biegu wydarzeń, jakie prezentuje indiański szaman – ojciec Asty.

Podsumowanie: Resident Alien to opowieść o harmonii życia na skraju cywilizacji i z dala od swoich bliskich – w postaci Harry’ego Vanderspeigle’a jest coś absolutnie ujmującego – zarówno w jego stylu bycia, spokoju, ciekawości świata. To obcy, który stara się cały czas być w tle toczących się wydarzeń, jednak los bez przerwy zmusza go do podejmowania decyzji. Zdziwicie się, jak bardzo ta opowieść różni się od adaptacji filmowej i roli Alana Tudyka, odtwarzającego postać głównego bohatera – to zdecydowanie „luźna” adaptacja, jednak godna zobaczenia. Komiksowy Resident Alien to wręcz pozycja obowiązkowa na półkach wielbicieli powieści rysunkowych – przepiękna w formie, doskonała w treści. Najbardziej ludzki komiks o kosmitach!

Gatunek: science fiction

Scenariusz: Peter Hogan

Rysunki: Steve Parkhouse

Kolory: Steve Parkhouse

Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 300

Format: album w twardej oprawie 170×260 mm

Cena okładkowa: 99,99 zł

Ocena: Koniecznie czytać!