Po narodzinach w kołysce Lena Weina i Berniego Wrightsona oraz dorastaniu w ramionach Alana Moore’a Potwór z Bagien trafił w objęcia mistrza makabreski i horroru – Scotta Snydera. Nie byłby to jednak udany romans z jakże charakterystycznym bohaterem, gdyby nie szkice Yanicka Paquette i całego zespołu grafików, którzy z fabuły Snydera wycisnęli prawdziwą esencję grozy.

W całości – zbiorczym wydaniu, zawierającym zeszyty z lat 2011-2013 (Swamp Thing #0-#18, Swamp Thing Annual #1, Animal Man #12 i #17) to kompletna opowieść licząca ponad pół tysiąca stron. Pieczołowicie naszkicowanych, obrysowanych tuszem i niezwykle trafnie zabarwionych. Właśnie zdradziłem najmocniejszą stronę całego albumu: niezwykłe, organiczne kadry, wymykające się daleko poza prostokątne ramy – projekty stron, które współgrają z roślinnym charakterem głównego bohatera i jego sojuszników oraz z totalnym przeciwieństwem życia – Zgnilizną, która obok Zieleni jest tu najważniejszym bohaterem.

W świecie Potwora z Bagien świat dzieli się bowiem na trzy najważniejsze siły Zieleń (flora), Czerwień (fauna) oraz Zgniliznę (martwa tkanka, będąca zaprzeczeniem życia, acz wyjątkowo żwawa, jak na martwicę). Nie jest to może szczególnie odkrywczy podział świata, w którym większość granic jest wyraźnie zaznaczona, ale i pewne elementy zazębiają się. Daje to w sumie dobre podstawy do rozpętania kolejnego piekła na Ziemi, co… oczywiście następuje.

Problem z fabułą kolejnego wcielenia Potwora z Bagien, w interpretacji Scotta Snydera to przewidywalność opowieści, która postawiona pomiędzy dwoje głównych bohaterów – Aleca Hollanda i Antona Arcane ma jeden wspólny łącznik – Abigail Arcane oraz jednego dodatkowego bohatera, którym po prostu musiał być Animal Man (ok, ok, jest jeszcze pewna kobieca postać, ale nie zdradzajmy wszystkiego).

Bardzo dobrze, że Scott Snyder niemal całkowicie wyzbył się obecności największych znakomitości wśród superbohaterów świata DC, pozostawiając cały dramatyzm opowieść na barkach Aleca i częściowo Abigail. Sporo tu wydarzeń towarzyszących, wątków miłosnych i próby odrzucenia udziału w Parlamencie Drzew. Sama postawa Hollanda, unikającego swojego alter ego przez wiele stron tej historii jest chyba najciekawszym zabiegiem fabularnym obok roli Abigail, odkrywającej swoje przeznaczenie i jakże ciekawej podróży w przeszłość, która splotła losy Aleca z kimś istotnym dla tej opowieści.

Podsumowanie: Wiele tu ciekawych, trafionych pomysłów i wyrazistych bohaterów. Nie jest to historia przeznaczona do wchłonięcia w jeden wieczór – w całości jest nazbyt chaotyczna, zbyt często meandruje wokół wydarzeń zupełnie nieistotnych, niektóre z zabiegów zdają się zbędne lub… sugerują, że w podobny sposób dałoby się rozwikłać całą walkę pomiędzy siłami Zieleni, Czerwieni i Zgnilizny raz na zawsze, przechylając szalę potyczki na jedną ze stron. Bardzo szkoda, że w swoje wymowie historia Potwora z Bagien jest tak bezpośrednio makabryczna i niepozostawiająca zbyt wielkiego pola naszej wyobraźni. Za to kadry, rysunki i kolory, wchłaniane powoli same w sobie zdają się być ważniejsze od opowieści, którą ilustrują. I jeszcze ten szkicownik na końcu albumu!

Gatunek: horror, fanstasy, superbohaterowie

Scenariusz: Scott Snyder, Jeff Lemire, Scott Tuft

Rysunki: Yanick Paquette, Marco Rudy, Steve Pugh, Becky Cloonan, Andrew Belanger, Francesco Francavilla, Kano, Victor Ibãñez, Timothy Green II, Karl Kerschel, Sean Parsons, Michael Lacombe, Dan Green, Andy Owens, Joseph Silver

Kolory: Nathan Fairbairn, Val Staples, Lee Loughridge, Lovern Kindzierki, Francesco Francavilla, Matthew Wilson, Dan Baron, Tony Avina

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 520

Format: album w twardej oprawie 180×275 mm

Cena okładkowa: 164,99 zł

Ocena: Można