Trzeci tom zbiorczego wydania Mrocznej Otchłani pozytywnie zaskakuje swoją grubością – tym razem to aż 284 strony, po o ponad połowę mniejszym poprzedniku. Wynika to z nierównomiernego rozłożenia albumów (tom 1: zeszyty 1-3, tom 2: 4-5, tom 3: 6-10).

Zbiór domykający historię niezwykłej badaczki i jej córki, uwikłanych w zamieszanie wokół pewnego stulatka z Karpat oraz korporacyjne interesy – powracamy do dobrze nam znanych postaci, jednak po kilkunastu latach od poprzednich wydarzeń. Lou dorasta i w nieznanych nam początkowo okolicznościach rozdziela się ze swoją matką, poświęcając czas na oceaniczne badania coraz bardziej rozchwianej ekologii planety. Wolfgang Feiersinger szykuje się na swoją śmierć, przekazując znaczną część spadku Lou. Tak zaczyna się opowieść, otwierana przez album Dziedziczka z Karpat.

Jedno trzeba przyznać zespołowi kolorystów – świetnie oddają swoimi barwami mroki oceanicznych głębin, a dominująca w opowieści barwą jest błękit. Jednak sam wydźwięk tego ekologicznego thrillera SF nie jest już tak barwny – historia osadzona w 2021 przedstawia dogorywającą Ziemię, nękaną gwałtownymi zjawiskami pogodowymi i równie imponującymi istotami, które zaczynają coraz częściej nawiedzać oceany – carcharodon megalodon to najczęściej przewijający się przez karty komiksu bohater o niszczycielskiej mocy szczęk… Jest jak jeszcze jedna plaga, z która musi zmierzyć się ludzkość, jednak unikalne cechy Lou umożliwiają niekiedy ułagodzenie oceanicznych olbrzymów. I to nie rekiny okazują się ostatecznie najgroźniejszym drapieżnikiem…

Pierwsze dwa zeszyty zbiorczego wydania (Dziedziczka z Karpat i Sanktuarium na Kamczatce) umiejętnie budują atmosferę tajemnic i rosnącego wokół zagrożenia, operując dobrze znanymi schematami: niezmierzone głębiny, tajemnicze budowle, nierozwikłane zagadki, które skrzętnie zbiera Feiersinger w swojej twierdzy. Teraz, gdy starzec usuwa się w cień to Lou zaczyna przyglądać się jego sekretom i ów kolekcjoner tajemnic okazuje się siłą jeszcze bardziej uwikłaną w relacje z innymi bohaterami, niż mogliśmy się tego domyślać.

Lou dorasta odkrywając miłość i przeszłość, a jej przemiana z małej dziewczynki, którą znamy z poprzednich tomów, w silną kobietę jest chyba najciekawszym motywem całej tej obrazkowej opowieści.

Niesamowite jak bardzo scenarzyści i graficy przywiązali się w Mrocznej Otchłani do kilku, powtarzanych do znudzenia motywów: gigantyczne, wiekowe rekiny, eksploracja oceanicznych głębi przy niesamowitym, ciążącym słupie wody nad głową, katastrofy, retrospekcje – wszystko to znamy już dobrze z poprzednich tomów. Oczywiście jest też wiele wyjaśnionych tajemnic, przez co cały trzeci tom czyta się jak podwodną wersję historii snutych przez Ericha von Danikena, gdzie rolę kosmitów zastępuje zupełnie inna cywilizacja.

Podsumowanie: Zbyt wiele powtarzających się motywów, które niekoniecznie służą fabule (a jedynie wypełniają historię nieistotnymi szczegółami) to chyba największa wada ostatniego, zbiorczego tomu Mrocznej Otchłani. Nie spodziewajcie się szczególnie odkrywczej historii, bo echa opowieści o dawnych cywilizacjach wielokrotnie były już przelewane na karty komiksów i to z lepszym skutkiem. Wizualnie wciąż to opowieść dobra, ale trącąca banałem i nieścisłościami (jak chociażby Lou bez skafandra, 4 kilometry pod wodą). To po prostu dobre czytadło na jeden wieczór z kilkoma ciekawie zarysowanymi postaciami. Zakończenie tej historii następuje gwałtownie, acz zupełnie niepotrzebne okazało się mieszanie w cały ten bałagan Aborygenów i telepatii… Niegdyś, w „budżetowych” powieściach SF miksowano po prostu kilka popularnych motywów: delfiny, telepatię i zaginione cywilizacje – seria Carthago na swój sposób powiela te schematy.

Gatunek: science fiction

Scenariusz: Christophe Bec

Rysunki: Enino Bufi

Kolory: Bertrand Denoulet, Andrea Meloni

Tłumaczenie: Ernest Kacperski

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 284

Format: album w twardej oprawie 216×285 mm

Cena okładkowa: 149,99 zł

Ocena: Można