To nie jest prosta historia. To historia złożona z puzzli, które ktoś celowo rozrzucił, wywrócił do góry nogami i zmusił do ułożenia z powrotem w jedną całość, ale ze skrępowanymi przez kaftan bezpieczeństwa rękami. I fałszywkami podłożonymi w miejsce niektórych elementów. Pozostawiając jedynie kilka elementów stałych, w które najpierw trzeba uwierzyć, by stały się rzeczywistością.

To co Jeff Lemiere uczynił z postacią Moon Knighta, nowojorskiego superbohatera, wykreowanego w połowie lat 70. powinno przejść do kanonu największych transformacji komiksowych postaci. Moon Knight, znany też pod innymi nazwiskami i postaciami (Marc Spector, Jake Lockley, Steven Grant itp.) to typowy wytwór filmów szpiegowskich lat 70. – zmieniający swoje wcielenia jak Bond bohater, który raz jest przykładnym mężem, raz zwiedza Nowy Jork w taksówce, innym razem przywdziewa szaty superbohatera i walczy ze złoczyńcami.

To oczywiście banalne podstawy, które dałoby się przypisać większości superherosów. Dodajmy do tego jednak wpływ Khonshu, egipskiego bóstwa Księżyca, użyczającego Moon Knightowi swoich mocy. Marc Spector jest więc jak egipska wariacja na temat wilkołaka – silna w świetle Księżyca, ale i rozdarta pomiędzy wcielenia i niejasne cele Khonshu.

Zbiorczy album Moon Knight zawiera tomy Lunatic, Reincarnations oraz Birth and Death, czyli zeszyty 1-16 z 2016 roku oraz bonusowego Moon Knighta #2 z 1980 roku. W efekcie dostajemy do rąk kompletną, zamknięta historię i dodatkowy materiał porównawczy – podpowiadający nam jak bardzo dojrzałą postacią stał sie Marc Spector w rękach Jeffa Lemiere i Grega Smallwooda.

Jakże dziwna i nieprzewidywalna to opowieść, w której Marc Spector staje się więźniem zakładu psychiatrycznego, gdzie ma się zmierzyć z jednym ze swoich najważniejszych atutów: wieloraką osobowością, umożliwiającą mu przetrwanie wśród nowojorskich złoczyńców. To co jest jego siłą, nagle staje się największą słabością. Obserwujemy więc bohatera miotającego się pomiędzy swoimi wcieleniami, próbującego odnaleźć w obserwowanym świece to co jest rzeczywiste i oddzielić to od ułudy i wymyślonych postaci.

Ciekawa i barwna to opowieść, kiedy raz Marc Spector gra jako aktor w filmie, innym razem sięga do kluczowych wspomnień, gdy jako dziecko budował swój świat z wyimaginowanych przyjaciół. Wreszcie – gdy spotyka swojego mentora i bóstwo – Khonshu – ścierając się z nim na słowa, próbując wyłowić z otaczającej go rzeczywistości jakikolwiek punk zaczepienia. W tle przewija się panteon egipskich bóstw i dawnych przyjaciół Moon Knighta – całość zmienia się jak w kalejdoskopie, gdy oglądamy świat przez kolejne wcielenia Marca. I jest to imponująca podróż, precyzyjnie zaplanowana, przepięknie opowiedziana. Taka, do której chce się powracać, by odkrywać jeszcze raz zmagania Moon Knighta z całym światem i samym sobą.

Podsumowanie: W ujęciu Jeffa Lemiere’a i Grega Smallwooda opowieść o Moon Knighcie skrzy się od pomysłów, niesamowitych zwrotów akcji i wspaniale nakreślonych postaci. Jednocześnie jest pełna zgrabnie przetworzonych mitów o egipskich bóstwach, które stanowią niezwykłe tło do wewnętrznej (zdawałoby się) walki Moon Knighta o własną tożsamość. Piękne i niezwykłe dzieło opowiadające o nieco mniej znanym i popularnym superbohaterze z uniwersum Marvela. Jednocześnie – jakże ciekawym punktem zaczepienia w skołowanym umyśle okazują się… przyjaciele.

Gatunek: superbohaterowie, SF, fantasy

Scenariusz: Jeff Lemiere

Rysunki: Greg Smallwood, Wilfredo Torres, Francesco Francavilla, James Stoke

Kolory: Jordie Bellaire, Michael Garland, Francesco Francavilla, James Stoke

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Wydawnictwo: Egmont / Świat Komiksu

Liczba stron: 344

Format: album w miękkiej oprawie, 167×255 mm

Cena okładkowa: 79,99 zł

Ocena: Koniecznie czytać!