Mistaker jest grą, w której na pierwszy rzut oka rozpoznajemy nawiązania do Steam World Dig, choć nie brak tu innych elementów, kojarzących się z platformówkami epoki ośmiobitowców.

Mimo że posługujemy się kilofem do walki z przeciwnikami, niszczenia bloków i wydobywania z nich cennych minerałów, nie jest to celem rozgrywki, musimy po prostu znaleźć i otworzyć wyjście. Grafika jest taka, jak widać na załączonych obrazkach: nie zachwycająca, lecz nie odpychająca. Krasnal z pijackim nosem to średnio zachęcający protagonista, bloki znikające po zetknięciu z protagonistą wyglądają jak bardzo brzydkie placeholdery lub błąd wyświetlania grafiki. Projekty poziomów są niewyszukane i brak im jakiejś spójnej koncepcji zastosowania poszczególnych bloków tak, aby komponowały się w całość, zamiast stanowić kanciastą plątaninę ścian i platform z wymieszanych byle jak materiałów.

Z pozytywnych elementów rzucają się w oczy sympatyczne stworki o tak uśmiechniętych mordkach, że aż szkoda je ubijać. Można powiedzieć, że przy dobrym gameplayu da się przymknąć oko na niedobory w grafice, niestety sama rozgrywka jest tutaj tak dziurawa, że trudno znaleźć w nim pozytywne strony. Poziom trudności jest dziwny: uniknięcie lub ubicie potworków nie sprawia najmniejszych problemów, lecz skoki po linach, których protagonista się nie łapie automatycznie i spada z nich, gdy się poruszy na bok, doprowadzają do szału, zwłaszcza że pod nimi zwykle znajdują się kolce, woda lub inne natychmiastowo kończące grę pułapki.

Kolce są zabójcze nie tylko, gdy na nie spadniemy, nawet gdy zawadzimy o nie lecąc do góry, natychmiast giniemy. W chwili śmierci gra zatrzymuje się w irytujący sposób, jakby coś się zwiesiło, brak żadnej animacji, tylko się respawnujemy, chyba że właśnie straciliśmy ostatnie życie, wtedy pojawia się brzydkie okienko z napisem Game over, a my jeszcze przez kilka sekund możemy się mimo to poruszać.

Początkowo nie załapałem co się dzieje, przy kontakcie ze ścigającymi nas potworkami, wygląda to, jakby się o nas ocierały niczym łaszący się kociak, jedyna oznaka doznanych obrażeń to kurczący się pasek energii, nie ma żadnej animacji, migotania, dźwięku czy czegokolwiek oprócz delikatnego drgania sprajta, które wygląda jak jeden z wielu skutków marnej produkcji. Wszystko prezentuje tak, jakby gra była kompletna w około 70%; przykładowo: animacja ataku sprawia wrażenie zepsutej – postać odchyla się do tyłu, podnosząc stopę nieco do góry i nic nie robi rękami. Okienko statusu wyświetla się w miejscu, w którym zasłania obszar rozgrywki. Menu w grze i pozostałe okna wyglądają jak interfejs programu z Windows 98. Po starcie widzimy skurczony napis informujący o celu rozgrywki, który znika, zanim zdążymy go przeczytać.

Niektóre komunikaty pojawiają się w obszarze gry, wypisane jakąś zwykłą czcionką. Postać czasem przestaje być animowana, tylko posuwa się do przodu, niekiedy nie można przez kilka chwil skakać. Zdarza się, że rzucane przez nas bomby przelatują przez ściany. Skacząc na ścianę, można zatrzymać się między blokami, z których jest zbudowana. Atakowanie to także kopanie, więc broniąc się przed potworkami, czasem robimy pod sobą dziurę i często wpadamy do wody albo na kolce poniżej lub odcinamy sobie dostęp do niektórych obszarów (na pierwszym poziomie znajduje się klucz położony w takim miejscu).Bardzo uciążliwy jest brak obsługi pada, a obłożenie klawiatury jest niewygodne i mimo opcji edycji gra nie zapisuje zmiany. Najlepiej w tym wszystkim wpada muzyka, spokojna, ale nastrojowa i nadająca nieco tajemniczego klimatu.

Podsumowanie: Błędy związane z nieprzemyślana mechaniką rozgrywki, liczne problemy dotyczące interfejsu i animacje bohatera, które czasami przestają działać. Do nie do końca sprawny mechanizm rozpoznawania kolizji. Jak na zręcznościówkę – brakuje kluczowego elementu – obsługi padów do gier.

Gatunek: platformówka

Producent: Raiviken Games

Wydawca: Raiviken Games

Język polski: tak

System: PC

Ocena: Odradzamy