Kontynuując rodzinne tradycje Joe Hill zabiera nas do świata amerykańskiego horroru. Małego miasteczka położonego na wyspie, wypełnionego ludźmi, którzy nazbyt wiele wiedzą o swoich sąsiadach.

Możemy obejrzeć, uwieczniony w komiksowych kadrach, sztampowy do bólu, wstęp do slashera. Senne Brody Island w stanie Maine, lata 80. i zakochana w sobie para – ona (June) wypatrująca piękna wśród śmieci rozrzuconych wokół starego, rdzewiejącego mostu – on (Liam) praktykujący w drogówce w roli policjanta. Niezbyt bogaci, przywiązani do miejsca swoich urodzin, cieszący się sobą i życiem, martwiący finansowymi niedostatkami.

Leniwie rozwijający się wstęp (poprzedzony jedynie kilkoma, budzącymi grozę kadrami) przecina ucieczka więźniów, przewożonych do Shawshank.  Szeryf wysyła Liama do swojego domu, by przypilnował bezpieczeństwa jego rodziny. Tymczasem na wolności pozostaje czworo więźniów. Teoretycznie – większość z nich niezbyt groźnych: od ćpunów, przez pijaków, po stręczyciela. Śledztwo przeciąga się, Liam i June pozostają w domu Wade’a, a wtem, nocą słychać jakiś hałas…

Brzmi jak wstęp do festiwalu tortur z Ostatniego domu po lewej, prawda? Tu jednak następuje pewien zwrot akcji – Liam zostaje porwany, June odnajduje zabytkowy topór i wtedy zaczynamy oglądać jej druga naturę. Tytułowy kosz z głowami zdradza resztę. Jakież to amerykańskie – z ofiary nasza bohaterka szybko zmienia się w zakapturzoną June-mścicielkę, odkrywającą krok po kroku w co jest zamieszany jej chłopak. Z koszyczkiem przykrytym sfatygowaną, amerykańską flaga. Sprawy mocno się komplikują, ostatecznie wciągając w wir wydarzeń coraz więcej postaci. Wokół tymczasem mrok pokrywa wyspiarskie miasteczko, odcięte od świata, prądu i telefonów.

Podsumowanie: Niewątpliwie to historia sprawnie opowiedziana i zgrabnie oddająca obrazem klimat lat 80., w której klasyczny slasher miesza się ze sporą dawką ponadnaturalnych zjawisk. Historia raczej przewidywalna i bardziej ułożona w kadry prywatnego śledztwa, które odziera spokojne miasteczko ze złudzeń o prawości jego bohaterów. Głowy stanowią tu ciekawy zabieg narratorski, będąc formą chórków, dopowiadających wydarzenia. Można przeczytać, ale to raczej jednorazowa lektura dla wielbicieli amerykańskich summercampowych slasherów lat 80., w tym przypadku okraszona jednym, ciekawym motywem.

Gatunek: horror

Scenariusz: Joe Hill

Rysunki: Leomacs, Riccardo La Bella

Kolory: Dave Stewart

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 184

Format: album w twardej oprawie, 170×260 mm

Cena okładkowa: 69,99 zł

Ocena: Można