Seria powieści graficznych 13+, która właśnie debiutuje na rynku wraz z jedną z ikonicznych superbohaterek – sięga po genezę Kobiety-Kota (bardziej rzeczowo byłoby powiedzieć: Kobiety-Kocicy). Wciąż jeszcze ścierającej się z życiem, z bagażem problemów wyrastających mocno poza głowę zawieszoną gdzieś między dzieciństwem, a dorosłością.

Sięganie do standardów opowieści o genezie superbohaterów niesie ze sobą zawsze niebezpieczeństwo popadania w banał i wtórność (bo ileż można czytać i oglądać Wayne’a obserwującego śmierć swoich rodziców!), ale też daje okazję do spojrzenia na tego samego bohatera z zupełnie innego punktu widzenia. I choć scenariusz Lauren Myracle wyraźnie krąży wokół tematyki typowej dla powieści young adult, to już forma i styl rysunków Isaaca Goodharta – czynią z historii opowiadanych przy blasku Księżyca – prozę dojrzałą, dobrze prowadzoną fabularnie i świetnie zgraną z obrazem.

Poznajemy Selinę jako małą dziewczynkę – niemą obserwatorkę życia rodzinnego własnej matki, które toczy się ściśle ustalonym torem. Niestety, to droga prowadząca donikąd – raczej ku powolnej zagładzie niż stabilizacji. Typowy, drewniany domek na przedmieściach, typowy casus samotnego wychowywania dziecka i potrzeby miłości (ze strony matki). I równie typowa pętla spotkań z przypadkowymi facetami, którzy nieudolnie wypełniają pustkę, sami spędzając wieczory przy TV, piwie i awanturach.

Właściwie to opowieść, która może przydarzyć się wszędzie, angażująca, bo niepełne rodziny nie są zjawiskiem rzadkim. A i małe dzieciaki wychowujące się z przypadkowo ściągającymi do domów tabunami alko-kolegami matek – to nie jest zjawisko odosobnione. W takich miejscach, w takich warunkach, powoli narasta bunt. Selena jest pilną uczennicą. Stara się łatać niedostatki domowego życia uczuciowego – pracą, wytężoną nauką i drobnymi marzeniami. Jest typową nastolatką, poszukującą swojej tożsamości, przyjaciół, czasami po prostu świętego spokoju do nauki. Zbyt często bywa świadkiem lub ofiara przemocy. I niewiele wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić.

Jednocześnie obserwujemy jej siłę – pomimo przeciwności losu, zachowuje dziewczęcą wrażliwość, bywa też twarda jak kamień, gdy musi postawić się szkolnym oprawcom, tradycyjnie znęcającym się nad słabszymi i innymi niż reszta chłopakami. Gdzieś w tle obserwujemy wyniosłego, niedoścignionego mentora – Bruce’a Wayne’a – uczęszczającego do tej samej szkoły, koleżankę Seliny, wiecznie jazgoczącą o zupełnie nieistotnych sprawach i samą bohaterkę tego dramatu, miotaną sprzecznymi uczuciami – raz uciekającą od samej siebie, raz wybierającą tułaczkę zamiast bezpiecznego schronienia.

W gruncie rzeczy, w albumie podzielonym na trzy duże rozdziały obserwujemy narastający bunt, jego konsekwencje i nieoczekiwany zwrot akcji, prowadzący przyszłą Catwoman na niebezpieczną ścieżkę. W tle świat tętni zbrodniami, które niewyjaśnione budują atmosferę pełną tajemnic. Spoglądając na cenę okładkową (niecałe 35 zł za niemal 200-stronicowy album) można zacząć zastanawiać się, jak wydawcy może opłacać się ten biznes – to wszak cena zbliżona do dwóch zeszytów dla dzieciaków, liczących po 50-60 stron.

Odpowiedź uzyskujemy po obejrzeniu kilku kart opowieści – to oszczędne wykorzystanie barw, bo niemal cała fabuła W blaski księżyca to prawie monochromatyczne odcienie księżycowego niebieskiego i księżycowego fioletu, niekiedy wpadające w księżycowy granat lub grafit (ok, nieco koloryzuję pod wpływem samej opowieści). Wszystko to dopełnione mocną, czarną kreską. Każda zmiana barw to w tej opowieści modyfikacja środków wyrazu, więc i ciekawy sposób na dodatkową warstwę, wywołującą emocje u czytelnika.

Podsumowanie: Nie jest to może opowieść pełna półcieni i skrywanych w mroku tajemnic – raczej dobrze poprowadzona fabularnie i graficznie geneza postaci superbohaterki, narodzonej pod wpływem buntu, niezgody na rzeczywistość, niepełną i dysfunkcyjną rodzinę. Opowieść o nastolatce poszukującej swojego miejsca na ziemi, swojego skrawka spokoju. Nie wszystko jest tu czarno-białe, choć większość postaci i wydarzeń ma raczej jednoznacznie rozłożone akcenty. Chwilami W blasku Księżyca wali nas obuchem prosto w twarz, bez owijania w bawełnę. Innym razem dostarcza prostych i oczywistych prawd. Urzeka oszczędnym wykorzystaniem barw przez Jeremy’ego Lawsona. Zdecydowanie to książka warta podsunięcia pod nos nastolatkowi wpatrzonemu w smartfon (nie będzie żałował kilkudziesięciu minut rozłąki z wirtualnym światem!). Sprawnie napisana i równie dobrze narysowana. I przy tym wszystkim pełna prostych prawd.

Gatunek: kryminał, superbohaterowie

Scenariusz: Lauren Myracle

Rysunki: Isaac Goodhart

Kolory: Jeremy Lawson

Tłumaczenie: Alicja Laskowska

Wydawnictwo: Egmont / Świat Komiksu

Liczba stron: 192

Format: album w miękkiej oprawie, 150×230 mm

Cena okładkowa: 34,99 zł

Ocena: Polecamy