Warren Ellis, Bryan Hitch i Phil Jimnez oraz projekt zupełnie nowego wycinka leżącego tuż obok uniwersum DC – WildsStorm (wymyślonego przez Jima Lee), którego korzenie sięgają końca lat 90.

Historia, która za jednym zamachem usuwa ze świata większość dobrze rozpoznawalnych postaci, wprowadzając na ich miejsce grupę nowych herosów. Tajemniczych, nękanych przez własne problemy. Znacie te historie opowiadane do znudzenia? To posłuchajcie raz jeszcze.

Authority buduje świat superbohaterów tradycyjnie zbudowany na dwóch biegunach – arcyłotrach i reagujących na ich działania samozwańczej grupie ludzi o specjalnych zdolnościach. Jest trochę jakby obserwować raczkujących X-Menów, odkrywających dopiero swoje możliwości, ale już wrzuconych w samo centrum niebezpiecznych wydarzeń. Superbohaterów, którzy przestali zwracać uwagę na drobnostki, takie jak mediacje, czy wpływ własnych działań na zwykłych ludzi. Owszem, wciąż stoją na ich straży, ale poza prawem – samozwańczy strażnicy porządki, kryjący się… no właśnie. Gdzie?

W uniwersum doszło do zderzenia z Obcymi, likwidacji niemal całej ekipy StormWatch (współpracującej z ONZ), w jej miejsce, na szczątkach dawnej superbohaterskiej świetności powstaje Authority. Duet dwóch przeciwstawnych charakterów: słońca i cienia (Apollo i Midnighter), kobieta z nanbotami we krwi (Mechanik, Angela Spica), rażąca prądem Jenny Sparks, drapieżna i skrzydlata Swift (dawniej w Stormatch), Doktor- Szaman o przeraźliwie wielkich mocach, których sam jeszcze nie poznał i Jack Hawksmoor, którego moce zależą od miasta, gdzie się znajduje. Brzmi jak dobry zaczyn potężnego zamieszania? Dodajmy tylko dla porządku, że całe to zgromadzenie superherosów skrywa się w Transporterze, orbitującym gdzieś na granicach alternatywnych wszechświatów, w tzw. posoce, mają więc względnie łatwy dostęp do różnych miejsc, choć sam Transporter nie zawsze słucha ich życzeń.

Pierwsza z historii wydanych w zbiorczym tomie opowieści o Authority bezpardonowo rzuca naszych bohaterów w wir walki z armią Kaizena Gamorry, mszczącego się na całym świecie za swoją rodzinę. Zniszczona Moskwa, potężna batalia w Londynie i kontratak tak naprawdę służą Ellisowi do przedstawienia superbohaterów. Historyjka jest wprawdzie sztampowa i przewidywalna, ale opowieści nabierają mocy wraz z pojawieniem się statków skokowych i zderzeniem Imperium Albionu z Ziemią chronioną przez Authority.

Świat tego pierwszego, będącego wynikiem spotkania dwóch ras to ponura, wiktoriańska wizja Anglii, podbijającej sąsiednie uniwersa. Mikstura supernowoczesnych myśliwców z szarżami konnymi i wystrojem padującym do ubiegłych wieków. W potwornym konflikcie światów wyraźnie widać, że superbohaterowie Authority mają też swoje słabe punkty. W jeszcze dziwniejsze obszary świata WildStorm zabiera nas miniseria Z mrocznej otchłani, z jej zaskakującym zakończeniem. Pierwszy tom zbiorczego wydania zawiera zeszyty The Authority #1-#12 oraz WildStorm: A Celebration of 25 Years.

Podsumowanie: W uniwersum WildStorm według Warrena Ellisa zasadniczo jest jak w każdej historii zdominowanej przez superbohaterów. Ta grupa ma jednak styl i charakter – przemawiają do mnie profile postaci, ich styl bycia, dylematy i niespiesznie sączone historie. Świat nakreślony przez Bryana Hitcha i Phila Jimneza jest barwny, wielowymiarowy, choć przecież cały czas chodzi tylko o pokonanie przeciwnika. Mimo ewidentnych nawiązań do postaci z innego uniwersum nie ma tu bezpośredniej kalki bohaterów – można spokojnie dać się wciągnąć w ten świat i zatrzymać dopiero na ostatnich kartach smakowitych dodatków (okładki alternatywne, szkicownik, scenariusze, pełne detali kadry w czerni i bieli oraz niewykorzystane projekty).

Scenariusz: Warren Ellis

Rysunki: Bryan Hitch, Phil Jimenez

Tusz: Paul Neary, Andy Lanning

Kolory: Laura Martin, Chris Garcia, David Baron, Michael Garcia, Eric Guererro

Tłumaczenie: Jacek Żuławnik

Wydawnictwo: Egmont / Klub Świata Komiksu

Liczba stron: 354

Format: twarda oprawa, 180×275 mm

Cena okładkowa: 124,99 zł

Ocena: Polecamy