W kraju, który spokojnie mógłby mieć kilka własnych Dolin (i wyżyn) Krzemowych, miejscu, w którym rodziły się nie tylko arturiańskie mity, ale i ZX Spectrum, Acorn, Amstra, Oric oraz dziesiątki innych, 8-bitowych maszyn, wznosi się właśnie kolejna fala rewolucji, wychodząca z Rasberry.

Po Raspberry Pi 400 – kompleksowej maszynki z Linuxem, wbudowanej w klawiaturę, możemy uważnie przyjrzeć się nowej zabawce za 4 dolary (19,90 zł u polskich dystrybutorów) – Raspberry Pi Pico z dwurdzeniowym ARM-em Cortex M0+/133 MHz, 264 KB RAM oraz obsługą pamięci flash o pojemności do 16 MB (standardowo: 2 MB), plus złącza krawędziowe z 26 pinami GPIO. Brzmi jak konkurencja dla Arduino? Tak, ale z opcją programowania w MicroPythonie lub C/C++.

Jakie ma to znaczenie dla graczy? Na przykład takie:

Z odrobiną overclockingu Raspberry Pi Pico zastąpi i zminiaturyzuje BBC Micro. To teraz jeszcze tylko wariant wbudowany w klawiaturę (z opcjonalnym joystickiem) i czekamy na wysyp emulatorów.