Podczas godzinnego streamu z rozgrywką z Borderlands Gearbox potrafiło rozwiać część obaw, dotyczących stagnacji serii.

Począwszy od sprytnego zabiegu „to nie screen, patrzycie na prawdziwą rozgrywkę!”, którym Randy Pitchford rozpoczął prezentację Borderlands 3 (zasilaną przez AMD, jak podkreślił kilkukrotnie w całej prezentacji) Gearbox robiło co mogło, by pokazać nam że Borderlands 3 się nie zmieniło i mamy do czynienia ze „starą dobrą grą”. Był Claptrap, z żartami, które słyszeliśmy już milion razy w poprzednich częściach, znajomo wyglądająca oprawa graficzna, ulepszona o nowe efekty świetlne i lepsze tekstury… i Pandora, z Syreną mówiącą do gracza w wizjach.

Szczęśliwie, to nie wszystko, co zobaczyliśmy podczas pokazu, bo można by uwierzyć, że seria postanowiła dać nam po prostu więcej tego samego. I choć nowości zaczęły napływać wąskim, coraz bardziej rosnącym strumieniem, szybko doszły do punktu, gdzie trudno nie docenić starań Gearbox. Od drobiazgów, takich jak alternatywne tryby broni (niektóre spluwy będą teraz mogły strzelać na dwa sposoby), przez wymienialną amunicję doszliśmy do rzeczy, które naprawdę będą miały wpływ na rozgrywkę. Twórcy zapowiadali, że zobaczymy instancjonowanie łupów – i zobaczyliśmy. Broń nie tylko pojawia się dla każdego gracza osobno (choć jest to opcjonalne rozwiązanie, z którego nie musimy korzystać), ale też jest dopasowana do poziomu każdego z graczy. Tym, co zrobiło znacznie większe wrażenie było jednak dynamiczne dopasowywanie przeciwników do poziomu naszej postaci – dwóch graczy w tej samej instancji, biorących na cel tę samą postać będzie widziało ją na różnych poziomach tak, by każdy uczestnik strzelaniny poczuł wyzwanie. Choć nie wiemy jeszcze, jak będzie to działać w praktyce, można się spodziewać, że w Borderlands 3 nie będzie obszarów, które dla niektórych graczy będą miały zbyt niski poziom wyzwania.

Zobaczyliśmy też kilku starych znajomych, przede wszystkim Mayę i Zero (choć przewinęło się też kilku bohaterów drugoplanowych z poprzednich części) i paru bossów, prezentujących różne wyzwania. Wybraliśmy się też poza Pandorę, wygląda bowiem, że Borderlands 3 zabierze nas na zwiedzanie co najmniej kilku planet. Stream miał dodatkowo specjalną wtyczkę, gwarantującą widzom łupy tak, by dodatkowo podbudować zainteresowanie zaplanowaną na wrzesień grą. Nawet bez tego, można jednak spokojnie powiedzieć, że Borderlands 3 zaczęło wyglądać bardzo ciekawie.