Protest jest pokłosiem obszernego raportu Kotaku z ubiegłego roku dotyczącego molestowań seksualnych i dyskryminacji u developerów League of Legends.

Około setki pracowników Riot Games opuściło wczoraj biuro by oprotestować wymuszony arbitraż wszystkich spraw o molestowanie seksualne i dyskryminację, które pojawiły się po raporcie Kotaku z ubiegłego roku. W artykule opracowanym przez Cecilię D’Anastasio przytoczono mnóstwo dyskryminacyjnych praktyk, jakie miały miejsce wewnątrz firmy oraz opisano „kulturę bracholi”, która sprawiała, że praca dla twórców League of Legends była dla niektórych pracowników bardzo niekomfortowa.

Riot Games nie próbowało blokować ani ingerować w trwający dwie godziny protest, choć zaznaczyło, że nie może zmienić umownych zapisów o arbitrażu w związku z trwającymi sprawami. Jednocześnie firma przekonuje, że kiedy zakończone zostaną wszystkie bieżące spory, spróbuje zmodyfikować swoje zapisy umowne, dając pracownikom możliwość rezygnacji z arbitrażu i dochodzenie swoich praw w sądzie. Stu pracowników Riot to niecałe pięć procent całej siły roboczej – firma zatrudnia 2500 osób, jednak sam protest jest dość znaczący w atmosferze, w której coraz więcej mówi się, że branża gier potrzebuje aktywnej walki o prawa pracowników i związki zawodowe. Zajmujący się kwestiami e-sportu serwis Upcomer opublikował kilka zdjęć z protestu, widocznych poniżej.