Od jakiegoś czasu notuję sobie listę sformułowań, za które recenzenci i miłośnicy gier wideo powinni dostawać po łapach.

Żeby nie było – niektóre znajdowałem we własnych tekstach, czasem nawet takich, z których kiedyś byłem dumny. Oczywiście, dzisiaj darzę je już tylko słuszną pogardą. Po każdym tekście z czarnej listy – krótka porada dla kogoś, kogo właśnie kusi, żeby go użyć.

1. „Po raz pierwszy w historii interaktywnej rozrywki…” – cofnij się o dwadzieścia lat i sprawdź, co się wtedy w grach działo. W jakichś 90% przypadków okazuje się, że w sumie jednak po raz drugi, a nie pierwszy. Potem na wszelki wypadek warto się cofnąć o kolejne dwadzieścia latek. Potem można albo napisać „Po raz trzeci w historii interaktywnej rozrywki” albo wywalić całe zdanie – polecam to drugie wyjście.

2. „Gry wideo wreszcie dojrzały jako medium…” – por. 1. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat było już przynajmniej kilka fal entuzjastycznych głosów, że gry to wreszcie dojrzałe medium zajmujące się dojrzałymi tematami i teraz już wszystko będzie inaczej; potem ludzie zapominali, że to dojrzewanie już przebiegło i gry znowu były jak trzydziestolatek, którego na imprezie rodzinnej wujostwo wita słowami „Ale już z ciebie duży chłopak!”.

3. „Twórcy gier są już coraz starsi, niektórzy mają dzieci, a więc branża dojrzewa wraz z nimi” – komentarz wesoły, ale pojawiający się dość często przy wysypie gier o zastępczych ojcach młodych dziewcząt (The Last of Us, The Walking Dead). A pewnie, że mają dzieci. Will Crowther (81 l.) miał dzieci już w latach siedemdziesiątych. Ron Gilbert ma 53 lata, Peter Molyneux 58, Sid Meier 63, a Ralph Baer zmarł 3 lata temu w wieku 92 lat.

4. „Obywatel Kane gier wideo…” – zajrzyj na tę stronę i zastanów się, czy na pewno chciał/abyś się znaleźć w takim niemądrym towarzystwie.

5. „Kiedyś gry miały duszę, a teraz produkuje się tylko klony…” – zadanie domowe: zagraj we wszystkie klony Jet Set Willy’ego, wszystkie tańsze podróbki Knight Lore i wszystkie RTSy z lat dziewięćdziesiątych. Potem możemy sobie porozmawiać – chociaż pewnie będziesz potrzebować trochę czasu, żeby dojść do siebie.