Od żartu na prima aprilis po gotowy produkt – firmy powinny dobrze zastanowić się, z czego żartują.

Na początku kwietnia pisaliśmy o tym, że BioWare obraca swój żart na Prima Aprilis w rzeczywistość – produkując poduszki do przytulania z Garrusem, które kilka lat wcześniej przewinęły się jako ukłon w stronę „zakochanych” w jednym z towarzyszy z Mass Effecta fanów. Teraz wygląda na to, że ich śladem podąża także Razer, który pomachał nam kiedyś przed oczami interesującym peryferium z charakterystycznym logo – tosterem.

Pomysł na toster Razera pojawił się w kręgach fanów w okolicach 2013 roku, gdy pierwsi entuzjaści uznawanej za ekskluzywną marki zaczęli nagabywać prezesa firmy, Min-Liang Tana o nowy gadżet z charakterystycznym logo. Przez pierwszych kilka lat niewielka grupa entuzjastów na facebookowej grupie Give Us Razer Toaster nie osiągała zbyt wiele, aż wreszcie w 2016 roku, na 1 kwietnia, Razer przedstawił Project Breadwinner, fani oszaleli. Mała grupa szybko zaczęła rosnąć, a choć firma przyznała, że to tylko żart, presja na twórców peryferiów znacząco wzrosła. Ostatecznie Min-Liang Tan przedstawił swój warunek: zbierzcie milion polubień, a toster przestanie być tylko dowcipem. Dodatkowo, każdy tatuaż tostera liczyć się będzie za 100 tysięcy lajków. Ten ostatni warunek okazał się zresztą być dość kluczowy, bowiem sama grupa wciąż ma zaledwie 45 tysięcy użytkowników… ale dwanaście osób zrobiło sobie tatuaże o bardzo różnej jakości.

Toster nie powstanie od razu, prezes Razera zapowiada wręcz, że całość może zająć kilka lat. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedy urządzenie wreszcie się ukaże oferować będzie nie tylko pełną skalę RGB, ale też co najmniej możliwość wypieczenia logo firmy z dwóch stron, dla prawdziwych fanów.