Codziennie jedna gra, którą warto sprawdzić – niektóre znane, inne całkiem niszowe. Znacie je wszystkie?

Odliczając do Wigilii Bożego Narodzenia będziemy prezentować jedną grę dziennie – rzeczy, po które warto sięgnąć, a których nie koniecznie zdążyliście jeszcze ruszyć. Trochę nowości, trochę klasyki, chcielibyśmy znaleźć coś dla każdego!

Dzisiejszą grą Kalendarza jest… Wolfenstein II: The New Colossus!

To tytuł, w którym dzieje się naprawdę dużo. Z jednej strony dostajemy solidną (choć momentami irytująco trudną) strzelankę w alternatywnej rzeczywistości, gdzie Rzesza wygrała II Wojnę Światową dzięki zaawansowanej technologii, z drugiej kawał fantastycznej opowieści, która przy okazji pięknie dekonstruuje mit twardzielskiego twardziela, jakim William Blazkowicz był praktycznie od zawsze. Dostaniemy tu jeden z lepszych modeli strzelania z ubiegłego roku, z broniami, które wywołują uśmiech przy każdej eliminacji. Jest też parę gadżetów, które zbierzemy podczas gry, które ładnie uzupełniają i tak solidny arsenał.

The New Colossus to bardzo dobre opowiadanie historii, gdzie bohaterowie faktycznie się zmieniają, a załoga służącej nam za bazę skradzionej łodzi podwodnej zdaje się żyć nie tylko od misji do misji i jeszcze lepsze przerywniki filmowe – sceny, takie jak kłótnia Williama z zapalczywym kaznodzieją w środku strzelaniny w Nowym Orleanie na długo zapadają w pamięć. To jedna z tych gier, które mimo, że nie popełniały zbyt wielu błędów i tak nie okazały się wielkim, komercyjnym sukcesem. A szkoda, bo historię Blazkowicza, w tym jej mocno zakręcone fragmenty naprawdę warto poznać.

ZOBACZ POPRZEDNI DZIEŃ

ZOBACZ NASTĘPNY DZIEŃ