Codziennie jedna gra, którą warto sprawdzić – niektóre znane, inne całkiem niszowe. Znacie je wszystkie?

Odliczając do Wigilii Bożego Narodzenia będziemy prezentować jedną grę dziennie – rzeczy, po które warto sięgnąć, a których nie koniecznie zdążyliście jeszcze ruszyć. Trochę nowości, trochę klasyki, chcielibyśmy znaleźć coś dla każdego!

Dzisiejszą grą Kalendarza jest… Middle Earth: Shadow of War!

Znana też jako Śródziemie: Cień Wojny gra ukazała się rok temu i pokazała, jak smakuje zawód – rozwleczone na potrzeby mikrotransakcji elementy rozgrywki frustrowały, a nie bawiły, a wizerunek goblina sprzedającego we wbudowanym w grę sklepie skrzynki stał się memem i symbolem skrzynkowej apokalipsy roku 2017. Do tego seksowna Szeloba, która nie spodobała się wielu fanom Tolkiena, jako poważne odejście od oryginału… ale pod spodem kryła się naprawdę przyzwoita gra.

Rok później jest dobrym momentem, by wreszcie usiąść do gry – wyszły już wszystkie dodatki, mikrotransakcje zostały zlikwidowane, a Wojny Cieni, które niepotrzebnie wydłużały rozgrywkę – znacząco poprawiono. Shadow of War jest teraz grą, jaką większość z nas chciała dostać na premierę – kawałkiem solidnej rozgrywki dla pojedynczego gracza, z fajnym systemem Nemezis. Prowadzenie oblężeń, jeżdżenie na smokach, opętywanie orków i ich większych kuzynów składają się w dobre kilkanaście-kilkadziesiąt godzin zabawy.

ZOBACZ POPRZEDNI DZIEŃ

ZOBACZ NASTĘPNY DZIEŃ