Leonard Boyarsky przekonuje, że studio nie stara się przesycić swojej gry o kolonistach walczących z wielkimi korporacjami polityką.

Rozmawiając z serwisem VGC, Leonard Boyarsky, dyrektor kreatywny Obsidian przekonywał, że choć Outer Worlds z oczywistych powodów będzie zawierało polityczny przekaz – to o tym, jak korporacje wykorzystują siłę wobec bezsilnych ludzi – nie będzie pouczać ani przytłaczać odbiorców.

– Lubię pieniądze: nie jestem przeciwny kapitalizmowi i pod wieloma względami jestem zadowolony z naszego społeczeństwa – powiedział. – Jest jednak oczywiście wiele elementów, które można poprawić. Rozpoczęliśmy produkcję gry w kwietniu 2016 roku, kiedy [w polityce] zdarzyło się parę rzeczy, których nikt się nie spodziewał. My się ich nie spodziewaliśmy.

Boyarsky nie uważa, by gra była komentarzem na temat współczesnego kapitalizmu, ale tego, jak silni traktują słabych. Jego zdaniem, niezależnie od ustroju, problematyczna jest sytuacja, w której pozwalamy pewnym ludziom kontrolować opowiadane historie, bo dajemy im kontrolę nad nami. Ponieważ wszystko to brzmi bardzo poważnie, Boyarsky mówi, że próbuje balansować te poważne tony humorem.

– Nie chcę, by ludzie myśleli, że to poważna, przeładowana polityką gra. Outer Worlds ma dostarczać radości i bawić. Dorastałem w bardzo skupionej na konsumeryzmie Ameryce, więc wiem, jak się z tego zjawiska śmiać – tłumaczy. – W mojej grze występują osoby posiadające poglądy z którymi bardzo się nie zgadzam i bardzo starałem się, by dało się te postaci lubić. Z drugiej strony pojawią się też bohaterowie o poglądach zgodnych z moimi, z którymi kiepsko spędza się czas.

Reżyser tłumaczy, że nie chce tworzyć chochoła, którego można wskazać palcem i powiedzieć „zobaczcie, jaki jest straszny!”. Zależy mu, by przedstawiać problemy z wielu stron. Podkreśla, że bardzo nie chciałby, żeby gracze czuli, że Outer Worlds próbuje ich pouczać.