Niedokończone historie mają to do siebie, że prędzej czy później, ktoś musi odpowiedzieć resztę. Ambitny projekt przeniesienia oryginalnego Half-Life’e na silnik Source to historia sięgająca 2004 roku. Do tej pory mogliśmy jedynie zagrać w część map z Half-Life’a, które ujrzały światło dzienne w 2015 roku. Niestety, Black Mesa nie odtworzyła wszystkich epizodów pierwszej części przygód Gordona Freemana. Od pewnego czasu mogliśmy je jedyne obserwować na trailerach.

Xen i Gonarch’s Lair to kolejne poziomy, które trafią na nasze dyski, jeśli zdecydowaliśmy się wcześniej kupić Black Mesę. Na razie dostępne w wersji beta, jako pakiet dziewięciu map. Niewątpliwie Black Mesa nabiera uroku, choć przestarzały silnik odstaje od współczesnych standardów. Do kompletu brakuje jeszcze epizodów Interloper, Nihilanth oraz Engame, czyli kolejnych dziewięciu map.

Mapy Xen i Gonarch’s Lair cierpią jeszcze na kilka przypadłości fazy beta: okazjonalne zawieszanie się (według twórców powiązane ze strzelaniem z moździerza), bebcraby biegające na dwóch nóżkach, możliwość utknięcia w objęciach tekstur i czasowe zanikanie dynamicznego oświetlenia. Crowbar Colective chwali się za to optymalizacją map i dostępnością (za opłata) ścieżki dźwiękowej do gry, opracowanej przez Joela Nielsena. Czas płynie, Black Mesa rozwija się. Czego nie możemy na razie powiedzieć od HL2:EP3.