Oddworld: Stranger’s Wrath to gra, którą historia nie potraktowała łaskawie. Będąca próbą przeniesienia w trójwymiarowe środowisko uniwersum Oddworld, zaliczyła fatalną premierę, sprzedając się grubo poniżej marketingowych założeń. W 2010 roku została zremasterowana po raz pierwszy przez Just Add Water i wydana z dopiskiem HD na PlayStation 3 i komputery klasy PC – szału ponownie nie odnotowano. I tak wstąpiła na wyboisty szlak, ciągnący się przez PlayStation Vita, Wii U, Androida, iOS-a a wreszcie Switcha.

Bo to właśnie na ostatni z wymienionego hardware’u zostanie wydana 28 maja fizyczna kopia Oddworld: Stranger’s Wrath HD w edycji limitowanej zawierającej oprócz gry właściwej hologramowe pudełko, przywieszkę do klucza i paczkę naklejek. I niby spoko, gdyby nie jedno ale…

Pakowanie bez ładu i składu giftów od cioci Grażyny w nadziei, że w ten sposób połechtany odbiorca zainteresuje się grą to trochę disco polo. Ma swój urok, jednak trąci trzema akordami i tekstami bez większego polotu. Po cichu liczę na to, że kod będzie trzymał tak poziom wykonania, jak i stały framerate (bo ostatnia pozycja sygnowana logotypem Microids, Blacksad, dupy nie urwała). Dodatki choć miłe nie przełożą się na zwiększony popyt; a już na pewno nie gadżety pokroju średnio wykonanych naklejek i przywieszki do kluczy; to nie lata 90.

Bez względu na to, co o grze prywatnie sądzę, Oddworld: Stranger’s Wrath HD zadebiutuje za dwa miesiące z lekkim okładem, będąc dostępny m.in. w języku polskim, obsługującą według zapewnień wydawcy grafikę w rozdzielczości 1080p.