Podpowiadamy czego szukać w dobrych salonach prasowych, gdyby jeszcze do waszej skrzynki nie docierała prenumerata (z kolekcjonerską okładką w ciepło-złotych barwach). Ponieważ zdajemy sobie sprawę, że możecie czytać Pixela w innej kolejności niż wskazywałaby na to numeracja stron, stąd dla niepoznaki pomieszamy nieco kolejność informacji w tej zapowiedzi, które znajdziecie w Pixelu #53. I uwaga – jak łatwo zauważyć przesunięty został termin premiery numery, który z ostatniego czwartku miesiąca powędrował na pierwszy czwartek każdego miesiąca. Bądźcie więc czujni.

Borek tradycyjnie pisuje felietony, tym razem zderzając świat gier AAA z indykami i prowadząc wywód… nie, nie będziemy streszczać całości. Na drugim skraju magazynu ten sam Borek wrzuca na taśmę co smakowitsze indyki (choć to nie Święto Dziękczynienia). Alex rozwodzi się na temat gamingowych Nobli lub Oscarów (których podobno nie ma, ale kto by się przejmował), Marcin Granat opowiada o życiu w grach wideo, a Gawron dobiera playlistę gier dla waszych dzieci. Podobno w swoim rysowanym felietonie Śledź odpłynął gdzieś w przeszłość, ale to trzeba po prostu zobaczyć.

Dosyć już lekkiej felietonistyki, czas na uderzenie z grubej rury. Co powiecie na przekrojowy materiał w Creditsach o związkach świata gier z religią? Krótko rzecz ujmując: o wykorzystaniu gier do krzewienia wiary…

Dwa duże materiały o wojnach zdominowały numer: pierwszy to opowieść o pojedynkach w odmętach oceanów, czyli o zręcznościowych grach toczących się pod wodą. Drugi – przedstawia okres zimnej wojny z punktu widzenia cyfrowej rozrywki.

W kwestii sprzętu, do Pixela dowieźli recenzję Switcha Lite (w wykonaniu Sosa Sosowskiego), relację z pokazu gogli HTC Vive Cosmos oraz obszerny materiał o tym, jak Texas Instruments zbudował z kalkulatora komputer i w co dało się na nim grać. Z nieco nowszych wynalazków, polecamy recenzję monitora AOC 27 G2U. A z tych najstarszych – o grach Elektroniki, w które bawiliśmy się w latach 80.

Do Hall of Fame trafiła jak zwykle kolejna, najlepsza gra na świecie, którą tym razem jest Dragon’s Lair oraz opowieść wojenna o przygodówkach walczących ze strzelaninami.

Odbiegając nieco od tematyki gier – możemy przeczytać o startrekowych wynalazkach, które miały wpływ na nasz świat oraz o roli centrum kontroli lotów. Kosmicznych!

Przy okazji wyciągania starych pudełek z grami, w tym miesiącu wypadła kasaeta z Formula 1 Simulator z 1984 roku (ZX Spectrum 48k).

Dział recenzji, czyli Play the Game dowiózł w tym numerze oceny okładkowej gospody Crossroads Inn, kosmosu od Obsidiana w The Outer World i bezpretensjonalnego remake’u zręcznościówki Medievil. To zaledwie przedsmak, bo Pixel recenzuje również East Inside (rzecz o kryptoanalityku z CIA i jego ciężarnej żonie), znów Wiedźmina 3 (ale na Switcha), zręcznościówkę Indivisible oraz nieszablonową rozwałkę Queen’s Wish, w której punkty doświadczenia pochodzą od ubitych bossów. Wyłącznie. Są i recenzje pełnokrwistch FPS-ów: Ghost Recon: Breakpoint oraz Call of Duty: Modern Warfare (dla niepoznaki nazywającego się tak samo, jak Call of Duty: Modern Wardare). Jest i recenzja nieszablonowego RPG-a Disco Elysium i konsolowej wersji Frostpunka. No i Stygian, czyli Czarny Dzień zakłady Arkham. To jeszcze nie koniec, bo w krainie recenzji znalazł się także czwarty Trine oraz superszybki Grid, a także jeszcze jeden epizod przygód w Destiny 2 – Twierdza Cieni. Jest i przeładowana trybami rozgrywek FIFA 20 oraz rozświetlanie światów w Concrete Genie, a także najnowsze dzieło Kōtarō Uchikoshiego – AI Somnium Files. Pulę pixelowych recenzji domyka Monkey King, Radio Commander (tak, wydajemy polecenia przez radio), powstańcza Warsaw i Death Stranding Kojimy.

Na deser w Pixelu znajdziecie informacje o nowej usłudze Apple’a, czyli abonamencie na gry Apple Arcade, relację z tegorocznej edycji PGA oraz wywiad z Leonardem Boyarskym i Timem Cainem na temat The Outer Worldd. W tradycyjnym Sidequeście wyszystkie inne dobra popkultury, a w Autofire – porcja newsów (dobieranych m.in. stąd).

Zachęceni? Zapraszamy do wirtualnego sklepu Pixela po papierowy numer, gdyby zabrakło w dobrych salonach prasowych.