Są takie rzeczy które w grach po prostu mnie ujmują. Wtedy od razu zwracam na dany tytuł uwagę. Jeśli ma ręcznie rysowaną grafikę…

…to na pewno sprawdzę o co chodzi, a jeśli będzie mi dane to zagram. Lab Zero Games ujęli mnie już całkiem fajną bijatyką SkullGirls, gdzie do ekranu oczy przyciągała właśnie śliczna ręcznie rysowana grafika. Bijatyki lubię, ale gdy dowiedziałem się, że robią action RPG to na twarzy pojawił mi się wielki banan. Co prawda kampania zbierające fundusze na Indivisible skończyła się ładnych parę lat temu (w 2015 roku), ale cierpliwość graczy zostanie w końcu nagrodzona. Gra ukaże się bowiem w październiku tego roku na PC, PS4 oraz XBoksie One,  dokładniej 8 października w Ameryce Północnej oraz 10 października w Europie. Nie jest znana data premiery na Switcha, ale Indivisible ma się ukazać na tę platformę jeszcze w 2019 roku.

Z tego co możemy zobaczyć Indivisible wygląda naprawdę zabójczo. Na myśl przychodzi mi Hollow Knight, ale innym skojarzeniem jest tytuł z pierwszego Playstation – Legend of Mana. Ta ostatnia grała zawsze była moim wyznacznikiem poziomu, jeśli chodzi o tego typu grafikę i czuję, że tytuł Lab Zero może podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej. Gra ma mieszać ze sobą elementy czysto platformowe z walką w systemie turowym (gdy dotkniemy jakiegoś przeciwnika). Sama walka podobno przypomina inną grę z epoki PS1 – Valkyrie Profile. W drużynie mamy cztery postacie, a każda ma być przypisana do innego przycisku na padzie. W ten sposób możemy atakować wszystkimi postaciami naraz, odpalać kombosy i niczym w bijatyce juggle’ować oponentów, którzy są w powietrzu. Miód na moje serce, bo Valkyrie Profile uwielbiałem i uważałem za mocno niedoceniany tytuł, a tego typu mechanika nie jest czymś popularnym jeśli chodzi o gry cRPG. Dodajmy do tego 25 rekrutowalnych postaci i już całość zapowiada się bardzo smakowicie. Rozważam wersję wersję PS4!