Sezon 1994/95 był dla polskich wirtualnych trenerów przełomowy. Wreszcie mogli porzucić ciepłe posadki w Manchesterze, Monachium czy Barcelonie, by podjąć się zdobycia tytułu mistrzowskiego dla Sokoła Pniewy, Rakowa Częstochowa lub Stali Mielec.

Stało się tak dzięki wydanej przez MarkSoft grze Liga Polska Manager ’95, pozwalającej wziąć pod opiekę drużynę z rodzimej ekstraklasy i na własnej skórze przekonać o dolach i niedolach związanych z karierą w krajowym futbolu.

Gra okazała się wielkim hitem. Nikomu nie przeszkadzały duże nawiązania do The Manager, irytujące, brzęczące w tle Bolero Ravela, losowo generowane wyniki europejskich pucharów czy brak zagranicznych zawodników na liście transferowej. Dla graczy ważniejsze były polskie realia: „Przegląd Sportowy”, Polonia 1 i FSO wśród reklamodawców, stadiony bez miejsc siedzących i jupiterów (ich montaż uznawano za kosztowną fanaberię), a przede wszystkim rodzime kluby i znani z naszych boisk piłkarze. Jak słusznie zauważał redaktor „Gamblera”: „Miło przecież kupować sobie z listy transferowej Leszka Pisza, Jacka Dembińskiego czy Grzegorza Mielcarskiego”.

Popularność Liga Polska Manager ’95 skłoniła MarkSoft do wydania kolejnych edycji, które – często nieprzewidywalne, pełne błędów, ale i swoistego uroku – przez lata dostarczały graczom wielu przygód takich jak wygrywanie Champions League Ruchem Radzionków.

Korzystając z długiego weekendu, warto odświeżyć sobie oryginał i spróbować powstrzymać (np. Stalą Stalowa Wola lub Hutnikiem Kraków) maszerującą po tytuł mistrzowski Legię. Można to zrobić całkowicie legalnie i za darmo, ponieważ gra została udostępniona w wersjach na Windows i Androida.

Jest jeszcze jeden dobry powód na taki powrót do przyszłości. Autor Liga Polska Manager ’95, Rafał Cymerman, opowiedział „Pixelowi” o kulisach tworzenia gry i o tym, dlaczego kolejne edycje powstawały już bez jego udziału. Historię tę wkrótce przedstawimy na łamach magazynu.