Surowa kara za stworzenie niebezpiecznej sytuacji, która doprowadziła do tragedii.

W grudniu 2017 roku dwóch graczy pokłóciło się podczas gry w Call of Duty. Shane Gaskill i Casey Viner wdali się w ostry spór, w rezultacie którego pierwszy z mężczyzn podał drugiemu swój stary adres, choć ciężko powiedzieć w jakim dokładnie celu. Viner wykorzystał tę informację i poprosił swojego znajomego, Tylera Barissa, by zadzwonił na policję w Kansas i poinformował, że pod wskazanym adresem dzieje się coś niedobrego. Na skutek zgłoszenia Barissa wysłano oddział SWAT mający uwolnić rzekomo przetrzymywanych w domu zakładników, a gdy mieszkający tam Andrew Finch podszedł do drzwi, by je otworzyć, został zastrzelony przez jednego z oficerów.

Cała sprawa odbiła się sporym echem w społeczności graczy, bowiem większość ofiar swattingu to osoby, na które nasyłana jest policja podczas streamów – „żartownisie” zgłaszający takie przypadki potrafią wezwać policję nawet na 12-latków. Przypadek Andrew Fincha był też pierwszą sytuacją śmiertelnego postrzelenia na skutek swattingu, dodając całej sprawie dodatkowej powagi. Fakt, że Bariss mieszkał w Kalifornii a Finch w Kansas nadał sprawie ogólnokrajowy wymiar i doprowadził do rozprawy na poziomie federalnym. Bariss, główny sprawca tragedii przyznał się do łącznie 51 naruszeń prawa (w tym wielokrotnego nieuzasadnionego wzywania policji) i został skazany na 20 lat więzienia. Gaskill i Viner, uznani za współwinnych przez sąd nie przyznają się do winy i wciąż czekają na wyroki – Viner prawdopodobnie zmieni swoje oświadczenie w środę, potencjalnie przyjmując konsekwencje tragedii.

Rodzina Finchów procesuje się tymczasem z miastem Wichita, gdzie doszło do tragedii, domagając się sprawiedliwości. Oficer, który zastrzelił Andrew Fincha został zwolniony z oskarżeń przez prokuratora.