Pierwszy rzut oka na okno rozgrywki zdradza mobilne pochodzenie Snae Eyes Dungeon, który od dawna cieszy posiadaczy iOS. Małe okienko kryje jednak sporo dobrej rozgrywki, jeśli odczulimy się na marne efekty dźwiękowe i równie ubogą ścieżkę dźwiękową.

No i jakoś przełkniemy pionową orientację ekranu rozgrywki, zajmującego ledwie jedną trzecia ekranu. Najważniejsze, że Snake Eyes Dungeon sięga do samych korzeni klasycznych gier cRPG i ich nieodzownej mechaniki zbudowanej na rzucie kośćmi do gry. Cała nasza zabawa to turowy roguelike – włazimy do miniaturowych podziemi złożonych z 36 pól, losujemy położenie wyjścia i pozycję startową (rzutami parą kości 6-ściennych) i wyruszamy w podróż.

Na swojej drodze spotkamy kilka typów przeciwników (każdy ukrywający pewne atuty przypisane do rzutów kośćmi), z którymi prowadzimy prawdziwe batalie na kości. I tak, od rzutu do rzutu płynie nam czas na walkach, otwieraniu skrzynek z lootem, poszukiwaniu klucza do wyjścia i wreszcie osiągnięciu celu, czyli powrotu do menu głównego, gdzie po dokonaniu niezbędnych upgrade’ów ruszamy na kolejną misję. Prosta, zabawna rozgrywka na kilkanaście minut rzucania kośćmi do gry. Wciągająca i wymagająca pomimo swojej prostoty. Kusi okazją do zdobycia kilku tajemniczych artefaktów, którymi możemy się obwiesić (jak w każdym RPG-u).