Miliarderów na całym świecie jest około dwóch tysięcy, ale tylko trzech z nich stworzyło własne firmy rozwijające technologie kosmiczne. Trzej prywatni przedsiębiorcy pracują niezależnie nad udostępnieniem bliskiego kosmosu szerszej grupie ludzi. Trzy różne charaktery i trzy wizje przyszłości.

Richard Branson, którego majątek szacuje się na pięć miliardów dolarów, jest twórcą grupy firm spod szyldu Virgin, działających w branżach muzycznej, transportu lotniczego, a także usług telefonii komórkowej. W skład konglomeratu wchodzi też założone w 2004 roku przedsiębiorstwo Virgin Galactic z misją stworzenia pierwszej kosmicznej linii lotniczej. Branson zakładał, że inauguracja komercyjnych lotów nastąpi już w roku 2007 i wybrał drogę, która wydawała się najszybciej osiągalna, kosztem możliwości rozwoju w stronę dalszych podróży. Mały załogowy statek kosmiczny z miejscem dla pilota i sześciu pasażerów miał być wynoszony na wysokość piętnastu kilometrów przez specjalny samolot, potem odłączyć się od niego i resztę trasy pokonać przy użyciu własnego silnika rakietowego. Przy takim podejściu wielokrotne wykorzystanie sprzętu nie jest problemem, bo obydwa wehikuły mają pilota. Po nabraniu paliwa i wywietrzeniu kabiny mogłyby kursować na brzeg kosmosu w kółko, jak miejski autobus. Pierwszy suborbitalny przelot odbył się w grudniu 2018 roku, w lutym 2019 roku – na orbicie znalazł się pierwszy pasażer.

Elon Musk przemawia jak fantasta, ale po kolei realizuje swoje pomysły. Pierwsze duże pieniądze zarobił na PayPalu. Obecnie dysponuje majątkiem rzędu piętnastu miliardów dolarów i prowadzi kilka nowatorskich projektów, od samochodów elektrycznych Tesla, przez panele słoneczne i systemy magazynowania energii SolarCity, po rakiety kosmiczne z hangarów SpaceX. Rozważa koncepty na szybkie pociągi w technologii hiperpętli i sprzęg komputerowy z ludzkim mózgiem. Ostatnio stwierdził, że denerwują go codziennie korki w Los Angeles i że musi przekopać tunel do siedziby koncernu. Brzmi jak żart, ale jego nowa firma The Boring Company już zwozi ciężki sprzęt. To wszystko środki do celu, którym jest marzenie Muska o kolonizacji Marsa. Taka jest misja utworzonego w 2002 roku SpaceX. Przedsiębiorstwo realizuje już kontrakty na dostawę zaopatrzenia do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i na wynoszenie satelitów. Lotów załogowych jeszcze się nie podjęto, ale plany są kreślone z rozmachem. Nie zdziwiłoby chyba nikogo, gdyby wszystkie rozwijane przez Muska technologie znalazły kiedyś zastosowanie w marsjańskiej kolonii: podziemne tunele, chroniące kolonistów przed promieniowaniem kosmicznym; autonomiczne pojazdy, których silnik elektryczny działał będzie w rzadkiej atmosferze i rzeczonych tunelach; superwydajne panele słoneczne i baterie do zasilania instalacji; sprzęgi mózgowe umożliwiające komunikację; hermetyczna konstrukcja hiperpętli wykorzystana do budowy habitatów…

Jeff Bezos dorobił się fortuny na handlu internetowym, ale podróże w kosmos były jego konikiem na długo przed startem koncernu Amazon. Blue Origin założył w roku 2000 z wizją umożliwienia milionom ludzi życia i pracy w kosmosie. Bezos celuje w bliskie przestrzenie – jak Branson, ale buduje też możliwości dalszych lotów – jak Musk. Biznesplan jego kosmicznej firmy jest prosty. Bezos co roku zamierza sprzedać akcje Amazonu o wartości miliarda dolarów i pieniądze te inwestować właśnie w rozwój Blue Origin. Jego majątek szacowany jest na 224 miliardy dolarów, więc w klubie kosmicznych milionerów ma do dyspozycji największe środki i w dłuższym terminie może to przesądzić o sukcesie. Przedsiębiorca nie wydaje się tak fotogeniczny jak Branson i nie robi wokół siebie tyle szumu medialnego co Musk, ale konsekwentnie dąży do celu. Ma gotowy zestaw zwany „Nowym Shepardem” do lotów suborbitalnych, w skład którego wchodzi rakieta nośna oraz kapsuła załogowa. Rakieta – nazwana na cześć Alana Sheparda, pierwszego Amerykanina, jaki wykonał lot suborbitalny – jest w pełni sterowana przez komputer pokładowy, loty załogowe również będą obsługiwane bez pilota. Po osiągnięciu wysokości stu kilometrów rakieta nośna uwolni kapsułę z turystami, a następnie wróci i wyląduje autonomicznie, zdając się do powtórnego użycia. Komfortowe wnętrze pomieści sześć osób i ma fantastycznie wielkie okna widokowe. Turyści ruszą w kosmos prawdopodobnie pod koniec 2021 roku. W dalszej perspektywie Bezos myśli o projekcie Blue Moon, czyli regularnych dostawach zaopatrzenia do bazy na Księżycu.

Artykuł ukazał się w Pixelu #27, którego nakład został już wyczerpany. Zapraszamy jednak do sklepu Pixela po inne wydania magazynu w druku oraz po cyfrowe wersje.