Przykra, choć szczęśliwie naprawiona już sytuacja pokazuje niedoskonałości systemu Content ID używanego przez YouTube.

Prawdopodobnie każdy, kto kiedykolwiek tworzył cokolwiek komercyjnie na YouTube słyszał o Content ID i blokowaniu przez serwis treści, do których prawa należą do kogoś innego. Jedną z najbardziej niesławnych firm w tym obszarze w branży gier jest Nintendo, które jeszcze do niedawna uniemożliwiało monetyzację większości materiałów dotyczących swoich produktów lub gier. Źródłem tego podejścia był program Creators, mający wyróżniać konkretnych, zatwierdzonych twórców, którzy z błogosławieństwem Nintendo mieli promować firmę, w praktyce jednak wygenerował on więcej problemów niż korzyści, sprawiając, że niektórzy twórcy, tacy jak Jim Sterling, celowo montowali w materiałach o Nintendo fragmenty innych produktów, które często obierane były za cel systemu Content ID, by firmy próbujące przejąć monetyzację jego filmików musiały szarpać się ze sobą.

Jeden z świeższych, a do tego dziwniejszych problemów z content ID wygenerował Jimmy Fallon, twórca amerykańskiego talk-show, emitowanego na NBC. Kiedy z wizytą wpadła do niego Brie Larson promując Avengers Endgame, prowadzący i aktorka zagrali w Beat Saber, próbując nabić jak największy wynik w utworze $100 Bills. Całość trafiła na oficjalny kanał Jimmy Fallon Show, a niedługo później inni twórcy próbujący publikować swoje własne nagrania z gry na tym poziomie zaczęli otrzymywać powiadomienia, że ich filmy zostały zdemonetyzowane.

Jednym z dotkniętych przez tą sytuację był Jimster71, próbujący pobić $100 Bills na ekspercie bez przerywania komba podczas streamu na żywo – na koniec nagrania dowiedział się on, że film zostanie zdemonetyzowany właśnie dzięki Fallonowi. Całą sprawą podzielił się na Reddicie, a komentujący tam zwracają uwagę, że całość związana jest z automatycznym porównywaniem treści Fallona z innymi materiałami oraz, że niektórzy w komentarzach pod nagraniem z talk show od razu wskazywali, że Content ID uderzy przez nie w innych twórców. Najgorszym elementem tej sytuacji jest fakt, że twórcy Beat Saber nie mogli nijak pomóc fanom, których dotknął ten problem – z ich strony Content ID nie było nawet włączone, więc trzecia, nie związana ani z produkcją gry, ani z samym utworem firma mogła próbować w ten sposób przejąć pieniądze za utwór.


Sprawa została naprawiona, wielu uprzedza jednak, że tak absurdalne sytuacje będą się powtarzać tak długo, jak długo YouTube polegać będzie na automatyzacji w celu sortowania treści. Miejmy nadzieję, że jak najmniej takich problemów przydarzy się w przyszłości twórcom gier lub powiązanych z nimi materiałów.