Zazwyczaj nie kupuję pod wpływem impulsu, tym razem dałem się upolować. Jakiś czas temu zacząłem grać w Wiedźmina 3, na pececie, ale z Xbox-owym padem. Złapałem się na tym, że jak gram padem, mam ochotę usiąść przed telewizorem. Oczywiście nie chce mi się targać komputera.

Ktoś na FB napisał, że korzysta ze Steam Linka. To takie urządzenie, które pozwala na podłączenie telewizora do komputera na odległość. Obraz jest generowany na pececie, streamowany po sieci do Steam Linka, wyświetlany na telewizorze, do Steam Linka podłącza się klawiaturę, mysz i ewentualnie pada i można grać. Szybko sprawdziłem, że pady od PS3 stojącego przy telewizorze są obsługiwane, więc nie będę musiał nic nosić. Wszedłem na Steama, promocja była, kliknąłem, zamówiłem, €27,49 z dostawą do domu, po kilku dniach przyszło.

Podłączyłem do telewizora, podłączyłem klawiaturę, ruszyło i pierwsze zdziwienie.

Z klawiatury nie można wpisać hasła do WiFi.

A właściwie same znaczki można, korzystając się z klawiszy alfanumerycznych. Tylko potem Enter nie działa. Trzeba kursorami wybrać na klawiaturze wyświetlanej przez Steam Linka na telewizorze przycisk Enter i nacisnąć spację. Na tym etapie uznałem to za zabawne.

Porażka pierwsza, brana po uwagę już w momencie zakupu, polegała na tym, że

WiFi okazało się za wolne.

Trochę mnie to mimo wszystko zaskoczyło, by w tym samym miejscu stoją cztery urządzenia okazjonalnie łączące się z siecią i wszystkie śmigają aż miło (łącznie ze streamingiem HD), a tu zabrakło szybkości nawet do przyzwoitego wyświetlania steamowego interfejsu użytkownika. Ale kabelek miałem gotowy, trzask prask, noc była, nikt się potykać nie będzie, jestem podłączony, prędkość już nie powinna być problemem. No i prędkość może problemem nie była, ale

gry nie działały!

Na dysku miałem kilka tytułów. Fallout 4 – rusza na komputerze, ale się nie streamuje. The Witness – rusza na komputerze, ale się nie streamuje. W obu przypadkach Steam Link wyrzucał ostrzeżenia, że do grania potrzebne są klawiatura i mysz (co jest prawdą częściową, w obie gry na komputerze mogę swobodnie grać z pada, klawiatura i mysz bywają przydatne tylko w bardzo specyficznych sytuacjach), więc pomyślałem, że może coś ze sterowaniem jest nie tak. BUTCHER jest oznaczony ikonką pada – ale się nie streamuje. Na szybko ściągnąłem LIMBO, bo malutkie, bodaj 88 MB – wreszcie coś ruszyło! I nawet całkiem fajnie się gra (chociaż nie w trybie pełnoekranowym), tylko kompresja dokłada na części ekranu żółtą tintę, co psuje efekt, bo LIMBO jest czarno-białe.

LIMBO: pionowe paski to efekty fotografowania ekranu telewizora, żółte i niebieskie plamy to atrakcje dodatkowe.

Miałem dość, ustawiłem pobieranie kilku następnych tytułów i poszedłem spać.

Następnego dnia: Portal 2 – ruszył, można grać. The ABC Murders – ruszył, ale po chwili zażądał kliknięcia, o tyle trudnego, że nie miałem myszy pod ręką, żaden przycisk z pada nie uratował sytuacji. The Vanishing of Ethan Carter Redux – tak się powiesił, że zgubił plik wykonywalny i klient Steama nie potrafił go naprawić ani przeinstalować, a nie bardzo mogłem zrestartować komputer, co być może by pomogło.

A co z Wiedźminem?

O dziwo, choć jego uruchomienie wymagało biegania między komputerem a telewizorem, nie dość, że ruszył, to jeszcze się streamował. Tyle, że to były wszystkie dobre informacje, bo po pierwsze, artefakty kompresji przy szybkim ruchach kamery były nie do przyjęcia, po drugie, konfiguracja pada poleciała w kosmos, tylko prawa gałka działała zgodnie z oczekiwaniami.

Wiedźmin: obraz nie był aż tak zły, jak to może sugerować zdjęcie – ale przy szybkich ruchach kamery nędza kłuła w oczy.

Pomyślałem jeszcze, że może całość głupieje bo do Steam Linka podłączony jest pad od PS3, a do komputera pad od Xboxa i coś się gdzieś w związku z tym w konfiguracjach kałapućka, dla spokoju przeniosłem pada od Xboxa, ale też nic nie pomogło.

Jak dla mnie, całe to urządzenie to

kapryśna wtopa i tyle.

Na osiem tytułów dwa ruszyły bezproblemowo, dwa dały sygnał, że jak się je popieści to może coś z tego będzie. Nie spodziewałem się cudów, ale jakby na te osiem tytułów dwa nie ruszyły, a dwa ruszyły z problemami, uznałbym, że od biedy może być. Jest dokładnie odwrotnie, dużo poniżej oczekiwań.

Tak, wiem, wiele z tych rzeczy może dać się poprawić bawiąc się konfiguracją (chociaż na przykład pierwsze próby dopasowywania szerokości w Wiedźminie nie dały żadnych efektów) i przeinstalowując sterowniki karty graficznej. Tak, być może uda się przemapować pada (chociaż służący do tego interfejs woła o pomstę do nieba, bo naciśnięcie dowolnego przycisku na trochę dłużej powoduje jego przypisanie do następnych przycisków w kolejce, powodzenia w nawigacji po menu Steam Linka jeśli A jest zmapowane na A, B i kilka innych; od momentu kiedy musiałem z tym walczyć brak Entera od którego zacząłem przestał być zabawny – to są dwa objawy tej samej choroby, nieumiejętności projektowania interfejsu użytkownika). Tak, to może być kwestia mojej, dość nietypowej konfiguracji monitorów. Ale jak będę szukać wyzwania, to spróbuję na komputer w Oplu Linuksa skompilować. Steam Linka kupiłem po to, żeby działał.