Uwielbiam felietony. Gdy zatem kilka lat temu debiutujący wówczas na rynku magazyn o starych grach zaprosił mnie do grona felietonistów, ogromnie się ucieszyłem.

Wszak polska prasa od zawsze felietonistami stoi: Sienkiewicz, Prus, Wiech, Słonimski, Kisiel, Toeplitz, Pilch czy Passent… – by wymienić tylko kilka najbardziej oczywistych nazwisk. A ja jestem przecież wystarczająco stary, by pamiętać czasy potęgi prasy drukowanej, gdy to właśnie od strony z felietonami rozpoczynało się lekturę ulubionego periodyku, o przemyśleniach felietonistów zawzięcie dyskutowało ze znajomymi i rodziną. Kiedyś oni, teraz moja kolej – pomyślałem więc, od razu przygotowując listę anegdot i dykteryjek na co najmniej kilkanaście numerów magazynu, który chciał moich felietonów. Niestety, magazyn ów zakończył swój żywot po dwóch wydaniach, kładąc tym samym kres mojej karierze felietonisty.

Zresztą felietony – jak i cała prasa drukowana – swoje najlepsze lata miały już wówczas dawno za sobą. Niegdyś felietonistami byli dziennikarze lub literaci u szczytu swoich twórczych możliwości, później natomiast felietony w prasie pisały już głównie osoby znane ze wszystkiego, tylko nie z wprawy we władaniu słowem pisanym. Ranga gatunku wyraźnie spadła, a w nowym stuleciu dodatkowo podgryzają felietonistów szybkie i interaktywne blogi czy media społecznościowe.

Honoru felietonu – jako sztuki „tylko dla orłów” – wciąż jednak dzielnie broni nasza prasa growa.

I robi to od ćwierć wieku! Wprawdzie próżno szukać felietonów w pierwszych numerach Top Secret czy Secret Service – opisy, recenzje, tipsy, klawiszologie i solucje były oczywiście ważniejsze. Felietonowe szlaki odważnie przecierał natomiast Świat Gier Komputerowych, gdzie niemal od początku Piotr Pieńkowski jako Gracz dzielił się swoimi refleksjami w cyklu „Między nami graczami”, a Jacek Piekara pisał „Małe jest piękne” (nieco później tego drugiego zastąpił Michał Adamczak w „Świecie według ManJAka”). Temat felietonów śmielej przez moment traktował Gambler, ale abstrakcyjne „Konferencje Dr. Destroyera” autorstwa Jacka Grabowskiego i polityczne (a przy okazji dość obrzydliwe) „Słowo na sobotę” Randalla – Jacka Piekary szybko zniknęły z łamów magazynu. Trafił na nie natomiast, po przedwczesnym zgonie Top Secret, felieton emerytowanego redaktora naczelnego ww. periodyku („Widziane z zacisza” Marcina Borkowskiego).

Długo za to (lecz do czasu) łamów dla felietonistów nie udostępniały CD-Action i PSX Extreme. Także Reset – co powinno dziwić, jako że jego redaktorem naczelnym był weteran felietonu Jacek „DeStroyer” Grabowski – nie korzystał z tej formy dziennikarstwa.

Inne redakcje nie miały jednak wątpliwości. Co szczególnie ważne, magazynom growym udało się uniknąć zjawiska, które trapiło większość prasy, czyli felietonów pisanych przez celebrytów. Z jednym, acz istotnym wyjątkiem: swoje „Gawędy bez fai” (później: „po fai”) na łamach Secret Service, Neo i Neo Plus publikował założyciel Metropolis Software House Adrian Chmielarz.

Felietony w prasie growej to oczywiście temat nie na felieton, lecz na długi artykuł. Póki takowy nie powstał, wspomnijmy więc choćby w jednym akapicie takie cykle jak „Okiem maniaka” (Butcher), „Od gracza dla graczy” (Mazzi) i „Z uKosa” (Marcin Kosman) w PSX Extreme czy barwne felietony w Neo Plus, w tym m.in. „Achievement Unlocked” Kroogera oraz wieńczący numer „Finisher” Grabarza. Felietonistami zostali też – z wyboru lub skłonieni do tego przez wydawcę – redaktorzy CD-Action.

Dziś czasy są już inne, dla rodzimej prasy growej – co tu kryć – dużo gorsze (napisałem o tym felieton), ale akurat nasz ulubiony gatunek trzyma się mocno we wszystkich trzech pozostałych przy życiach tytułach. Gdy w innych czasopismach za felietonistów robią często aktorka, muzyk czy futbolista, u nas nadal jest to domena doświadczonych fachowców – zarówno w dziennikarskim rzemiośle, jak i w samych grach.

Trudno przecież o większych specjalistów w obu wyżej wymienionych dziedzinach niż Marcin Borkowski, Aleksy Uchański czy Piotr Gawrysiak – dawni redaktorzy magazynu Top Secret, którzy dziś swoje felietony publikują na łamach Pixela (a na wyżej wymienionych przecież lista felietonistów naszego ulubionego magazynu się nie kończy).

Dla tych zaś, którzy wolą jednak czytać z ekranu niż z papieru, felietonową ofensywę szykuje Pixelpost. Szczegóły niebawem.