Specyficzny, gamedevowy timelapse obrazuje ewolucje, jaka przeszedł city bulider HammerHelm w ciągu ostatnich kilku lat.

Od prostej gry 2D, przypominającej płaskiego, małomiasteczkowego menedżera miejskiego zamieszania, przez zbliżoną do Minecrafta opowieść o krasnoludach, po dzisiejszą grę – zaskakującą miksturę craftingu, walki, przyobleczoną w komiksowy cel shading. Od kilku lat HammerHelm był dostępny w Early Access (od 27.07.2017 r.), teraz, 29 kwietnia rusza na podbój Steama jako pełnoprawna gra. Szykujcie toporki i młoty, jest jakieś miasto do zbudowania.

HammerHelm obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby – to świat pełen barwnych postaci, wystylizowany na fantasy z krasnoludami, tworzącymi swoje siedziby. Czemu na powierzchni? Jako banita (za poglądy o życiu na powierzchni) sami musimy zakosztować życia w naziemnej dziczy (plus garstka krasnoludów, które uwierzyły w te baśnie). Teraz, w roli przywódca trzeba zadbać o stworzenie niezbędnych przedmiotów (około 100 różnych broni, ekwipunku i dekoracji), odpieranie fal wrogów, zaprojektowanie własnego miasta, złożonego z 45 zróżnicowanych struktur. W HammerHelm nie zabraknie eksploracji i przygód (jaskinie, lochy, kopalnie, więc pomimo życia na powierzchni, będzie trochę swojskich, krasnoludzkich klimatów), a także dynamicznych walk. Może więc warto dać szansę bandzie krasnoludów, które wybrały własny styl życia w komunie nad tymi wszystkimi grotami i skarbami, skrytymi przez ziemię.